Młody pies z dysplazją stawu biodrowego może potrzebować pływać przez 6 miesięcy do 1 roku, aż do osiągnięcia dojrzałości szkieletowej. Starszy pies z przewlekłym zapaleniem stawów może potrzebować hydroterapii dwa razy w tygodniu przez 8 tygodni, aby uzyskać dobrą poprawę, a następnie może odnosić korzyści z Chciałam uzmysłowić, że DYSPLAZJA stawu biodrowego MOŻE być NABYTA. Pies, który w wyniku zaniedbania, kontuzji, wypadku nabawił się zwyrodnienia stawu biodrowego to oznacza dysplazję środowiskową. Z punktu widzenia weterynarza jest to dysplazja i zadaniem weterynarza nie jest zastanawianie się co było tego przyczyna… Jeśli natomiast zdarzy się coś co spowoduje nadwyrężenie stawów, zauważymy że pies gorzej się czuje, ma mniej chęci do zabawy albo nawet utyka, wówczas przeprowadzamy krótką terapię lekiem Rimadyl – tutaj zawsze zasięgam opinii lekarza, który decyduje ile tabletek i przez jaki okres podawać. Nie rozmnażajcie psów z dysplazją! Dog argentyński jest psem w typie molosa. Ma harmonijną budowę ciała i jest bardzo dobrze umięśniony. Jego sierść jest krótka, gładka i bardzo dobrze przylegająca do ciała. Wzorzec rasy dopuszcza szatę w kolorze białym. Chociaż często poszukiwaną odmianą jest dog argentyński szary, jakiekolwiek odstępstwa od bieli są Pies rasy yorkshire terrier, zwany potocznie psem york, jest jednym z popularniejszych i uroczych ras psów. Wielu właścicieli yorków zastanawia się, jak długo ich pupile mogą żyć. Czas życia psa yorka zależy od wielu czynników, takich jak genetyka, opieka, dieta i styl życia. Wrażenie ogólne - opis. Owczarek niemiecki jest psem średniej wielkości, o nieco wydłużonej, lecz zwartej sylwetce, dobrze umięśnionym i suchym. Owczarek Staroniemiecki jest psem średniej wielkości, lekko wydłużony, mocny i dobrze umięśniony, suchy, mocnej budowy. Okrywa włosowa odporna na warunki atmosferyczne. . Prev 1 2 3 4 5 6 Next Page 1 of 15 Recommended Posts Share Właśnie wróciłam z kliniki weterynaryjnej gdzie mój ON miał dwie konsultacje: jedna u chirurga - nie zeszło jedno jąderko, czeka nas za tydzień zabieg. Druga konsultacja u ortopedy i zdjęcie RTG w kierunku dysplazji stawów biodrowych. Tak jak ta pierwsza diagnoza mnie nie przeraziła, spodziewałam się i nastawiłam na to, że nie da rady, trzeba operowac bo jąderko tkwi w okolicy pęcherza moczowego :-( tak ta druga diagnoza zwaliła mnie totalnie z nóg !!! Zrobiłam to badanie żeby się przekonać że wszystko dobrze, w końcu rodzice bez dysplazji, przodkowie tu co? - DYSPLAZJA i to obu bioder, z czego prawe biodro właściwie bez żadnych szans na ... no właśnie, chyba na cokolwiek. Panewka spłaszczona i piesek prawdopodobnie za miesiąc zacznie kuleć. Drugie biodro niby lepsze, ale też bez pozytywnych rokowań :-( Pani doktor powiedziała bardzo delikatnie ale zrozumiałam, że piesek będzie cierpiał, wszystkie działania nasze będa zmierzac do tego by ulżyć mu w bólu i cierpieniu... Dostaliśmy ARTHROSCAN - przy okazji mam pytanie, czy ktos zna ten lek? Za miesiąc mamy powtórzyć RTG. Pobrała także krew w celu okreslenia poziomu wapnia i fosforu. Po południu będę miałą wyniki. Generalnie jestem totalnie załamana i nie wiem, ale chya czuję się oszukana przez hodowcę. Mój owczarek jutro kończy 5 miesięcy. Rodzice mojego DONka to mistrzowie wielu wystaw. Wielokrotnie na podium, i to na tym najwyższym stopniu! Podałabym stronkę, ale nie chcę przynajmniej jeszcze teraz, nikogo źle oceniać. Mam w ręku rodowód, w którym do czwartego pokolenia włącznie żaden pies nie ma dysplacji - wszędzie A. A tymczasem mój DONek ma tak zaawansowaną dysplazję, przeciez genetyczną, do tego będzie wnętrem... a kupiłam go jako psa wystawowego...za niemałe pieniądze. Czy hodowca powinien być pociągnięty do odpowiedzialności? Poradźcie mi proszę, co robić? Zarówno w kwestii hodowcy jak i przede wszystkim pieska. Dostalismy tylko zakaz aportowania, ruch tylko prostolinijny, no i ten ARTHROSCAN 1 tabletka na dobę. Pani doktor cieszy się dobrą opinia więc raczej się nie pomyliła. A szkoda, bo wolałabym żeby tak było... Peka mi serce gdy patrzę na mojego kochanego pieska. Dopiero co mu życie ratowałam (pisałam o tym juz na dogomanii, cztery tygodnie temu), była transfuzja krwi i w tej chwili juz zaleczona anemia, bo wyniki sa coraz lepsze, a dzisiaj spadło na mnie TO! Co dalej z tym moim piesekim??? Proszę o radę! Quote Link to comment Share on other sites Replies 358 Created 13 yr Last Reply 7 yr Top Posters In This Topic 21 50 80 38 Posted Images Share Jak to DON-ek wystawowy :roll: Czy na pewno masz psa z rodowodem?? Niestety to, że rodzice, dziadkowie itd. psa mają HD A nie daje żadnej gwarancji, że psiak będzie zdrowy, zmniejsza ryzyko ale go nie eliminuje :shake: Quote Link to comment Share on other sites Share przeczytaj umowę z hodowcą, tam powinno wszystko być. Wielu hodowców partycypuje w kosztach leczenia. To jeszcze nie wyrok psy z dysplazją mogą przez wiele lat nie mieć żadnych objawów Quote Link to comment Share on other sites Share Przepraszam ale jestem ciekawa gdzie robilas prześwietlenie ? Czy to odczytał ortopeda, piesek jest młody wiec rokowania są zawsze inne niz u starszego psa. Quote Link to comment Share on other sites Share juz doczytałam, czy to klinika p. Wąsiatycza? Quote Link to comment Share on other sites Share Pięć miesięcy temu pochowałem psa, z którego dysplazją walczyłem przez kilka lat. Spokojnie, musiałem go uśpić z powodu zupełnie innej choroby. Na dysplazję znalazłem sposób i przez ostatni rok problem miałem z głowy. Tytułem wyjaśnienia dodam tylko, że rozwiązanie znalazłem niejako "rzutem na taśmę", tzn. przygotowywałem się psychicznie do wyrażenia zgody na operację resekcji stawów biodrowych, bo wet. stwierdził, że nic już nie pomoże. Ostatecznie do operacji nie doszło. Cudownego sposobu działającego z dnia na dzień nie znalazłem i podejrzewam, że go niema. Zacząłem karmić mojego (dorosłego, czteroletniego) psa karmą Hills'a o nazwie: HILL'S PD Canine j/d. Ponadto raz dziennie podawałem jeden z leków zawierających glukozaminę i hondroitynę. Kupowałem w aptece. Nazw nie pamiętam, ale jest kilka leków tego typu. Po mniej więcej trzech miesiącach zauważyłem, że nie każdy bieg mojego psa kończy się wypadnięciem stawu i kilkutygodniowym leczeniem, a po następnym miesiącu czy dwóch "awarie" się skończyły. Podawałem ten zestaw przez ok. 1,5 roku i problemy ze stawami biodrowymi się skończyły. Potem zmieniłem karmę, zostawiając glukozaminę i po ok. 4-6 miesiącaach ponownie zaczęły występować kulawizny, które wymagały nastawiania stawów. Nie zdążyłem ustalić, czy ponowne podawanie odpowiedniej karmy spowodowałoby powrót do zdrowia, bo nagle i niespodziewanie mój pies doznał uszkodzenia kręgosłupa i po miesiącu walki musiałem go uśpić. W każdym razie z dysplazją nie jest tak źle, jak na to wygląda w pierwszej chwili. Jakiś czas temu znalazłem w Internecie artykuł na temat leczenia dysplazji metodami nieoperacyjnymi. Przeszukałem dysk swojego komputera, ale "na szybko" go teraz nie znalazłem. Pamiętam tylko że polscy weterynarze, posługując się karmami i lekami zupełnie innych producentów osiągnęli bardzo dobre wyniki. Wyciągali stąd wnioski, że w dużym stopniu dysplazja wynika z niewłaściwego żywienia. Ja jestem zdania, że raczej odpowiednim żywieniem można powstrzymać lub nawet cofnąć objawy dysplazji. Co do odpowiedzialności hodowcy, to oczywiście też miałem żal, że mój pies zachorował na dysplazję, która podobno nie występuje w tej rasie, ale kiedy emocje opadły wychodzę z założenia, że każda żywa istota to wynik swego rodzaju losowania i po prostu mieliśmy (ja i on) pecha. Powodzenia, nie załamuj się i nie wierz, że nic się nie da zrobić. Ja to już przerobiłem. Quote Link to comment Share on other sites Author Share [B]kd999 -[/B] strasznie współczuje z powodu Twojego pieska, pewnie jeszcze Ci smutno z powodu jego odejścia :-( ale dziękuję bardzo za te cenne informacje, porozmawiam o tym z panią doktor, musze tez zapoznać się z lekiem który został przepisany i który rozpoczęłam już podawac - ARTHROSCAN (może ktoś coś o tym leku wie?) Pewnie tak jak piszesz, emocje opadną, ale szczerze chciałabym dowiedzieć się co czeka mojego psa - przywiązałąm się przez te 3 miesiace do niego, i dzieci tez...Pani doktor wspominała o tej resekcji stawów biodrowych- obawiam się że jest już tak źle, że tylko to będzie wchodziło w grę. Ale z drugiej strony jak u tak młodego psa tak poważnie zaawansowana dysplazja? Załączyłabym zdjęcie - musze je zeskanować i spróbuję. Na pierwszy rzut oka widać, i to nawet laik by zauwazył, że prawej panewki prawie w ogóle nie ma, ta kość nie ma się dosłownie o co zaczepić, dziw tylko bierze że ten pies chodzi, ba biega, a drugi staw jest ciut lepszy, jest niewielki "łuk" ale z normalnie wykształconą panewką nieiwle ma wspólnego ;-( skąd taka wada??? dlatego dziękuje za te informacje, skorzystam, a na pewno się nie poddam, tylko pewnie to i tak zalezy od stopnia dysplazji... A może się mylę? Wyprowadźcie mnie z błędu...Aha, a ta karma to i tak dla dorosłego psiaczka - mój ma dopiero 5 miesięcy i karmie go Pro Planem Puppy Large Protection Athletic (chyba dobrze napisałm) [B]bumerang[/B] - tak to klinika p. Wąsiatycza; uratowali mi tam niecały miesiąc temu tego samego DONka, dlatego obdarzyłam ich zaufaniem. Sprawia wrażenie bardzo dobre, zwłaszcza lekarze, z którymi miałam styczność, okazali się fachowcami. Mam nadzieję, że dobrze wybrałam? [B]wezyr[/B] - piesek na pewno ma rodowód, dostałam go niecałe 2 tygodnie (trochę to trwało) temu ze Związku. I nawet z ciekawością przesledziłam wszstkich przodków mojego psiaczka. Cytuję: "Certyfikat wiarygodności. Wypis z Księgi Rodowodowej Owczarka Niemieckiego Długowłosego" itd. - pełne informacje o psie. Quote Link to comment Share on other sites Share Dobrze trafilaś, dr. Wąsiatycz to ceniony ortopeda, trzymaj sie go. Quote Link to comment Share on other sites Share Radziłabym rozmowę z innym ortopedą,przy poważnych problemach powinno sie przeprowadzic dodatkowe konsultacje,szczególnie gdyby groziła psu operacja. Z jakiego Związku pochodzi rodowód psa? O ile wiem to DON- ki są nieuznawane przez FCI a tym samym przez Związek Kynologiczny w zdaniem dyskryminacja psów ze względu na długość szaty jest absurdalna, ale fakt pozostaje faktem. Quote Link to comment Share on other sites Share Wygląda na to, że Arthroscan to dobry wybór: [url= 60tab.[/url]. Jak widzę to glukozamina, hondroityna i inne tego rodzaju substancje. Nie sugeruj się tym fatalnym zdjęciem. Na rtg nie widać chrząstek, a prawdopodobnie one zastępują kość w okolicy stawu, jeśli wytrwale będziesz psa leczyła. Kiedy zobaczyłem zdjęcie stawów swojego psa też myślałem, że tylko operacja i właściwie w drzwiach, wychodząc od innego weterynarza w innej sprawie, spytałem co on sądzi o resekcji stawów. Wtedy już dogrywałem termin operacji i bardzo mało brakowało, żebym popełnił ten straszny błąd. Z psem w tak młodym wieku jeszcze wiele można zdziałać. Przekopię Internet i znajdę ten artykuł. Quote Link to comment Share on other sites Author Share Dziękuję bardzo za te cenne sugestie, wczoraj juz prawie na glowe dostałam, bo zaczęłam się zastanawiac jak się z tym psem bawić? Nakazany ruch prostolinijny - może biegać nawet, ale wszystko w linii prostej... hm, to strasznie smutne, taki energiczny piesek, przeciez taki młodziutki, aż rwie się do biegania, skakania, zabawy z piłką... Pęka mi serce, naprawdę ;-( Chyba że przesadzam, wiem że na pewno zabronione aportowanie, czyli gwałtowne hamowanie, a co z reszta elementów zabaway? Jak Wy bawicie się z pieskami które mają dysplazję? A może cos o tym wiecie? Przeciez to ONek, stworzony do biegania, hasania ... I jak go tego pozbawić, żeby mu nie wyrządzic krzywdy, zwłaszcza że piszecie, że te stawy i tak się jeszcze do końca nie uformował... Nie wiem jak ten problem rozwiązać. kd999, dziękuję bardzo za tak ogromną chęć pomocy, też staram się każdą wolną chwilę siedziec w necie i szukać odpowiedzi na dręczące mnie pytania, ale to jeszcze pewnie przede mną. Dlatego dziękuję Ci. Aha, DONki faktycznie nie są akceptowane przez ZKwP ale mają swoje kluby owczarka niemieckiego długowłosego, mają swoje wystawy, które ponoć nie odbiegają jakością i poziomem od tych organizowanych przez ZKwP. Niestety nie będę miała przyjemności tego ocenić. Nasz DONek nalezy do KOND w Polsce w Witkowie. Nie wiem ile takch klubów w Polsce jest, na pewno główny jest we Wrocławiu, tam trafiłam szukając hodowli. Quote Link to comment Share on other sites Share A czy uda się zeskanować albo w inny sposób umieścić to zdjęcie? Chciałam tylko zaznaczyć jedno-[B]nie leczy się zdjęcia rentgenowskiego tylko psa[/B]. Jeśli u psa nie występują żadne objawy wskazujące na ból (niechęć do poruszania się, pociąganie tylnymi kończynami, trudności we wstawaniu itp.) to wydaje mi się, że nie należy podejmować decyzji o natychmiastowej operacji, tym bardziej, że pani dr też chyba tak nie myśli skoro kazała się zgłosić na kontrolę za miesiąc. Czasem bywa tak, że psy z lekką dysplazją odczuwają silny ból i u nich należy wdrożyć postępowanie operacyjne a psy z średniego stopnia lub ciężką dysplazją nie wskazują na występowanie jakiegokolwiek bólu i u nich z zabiegiem, przynajmniej do pewnego momentu można się wstrzymać. Quote Link to comment Share on other sites Author Share Postaram się coś z tym zdjęciem zrobić, żeby je zamieścić, ale to chyba troche potrwa bo nie wiem jak się za to zabrać :p A piesek czuje się dobrze, jest niesamowicie energiczny, nawet się złości, gdy mu te zabawy ograniczam :angryy: Ale teraz jeszcze bardziej widzę gołym okiem, że to prawe bioderko jest wyżej, sygnalizowałam ten fakt już ponad miesiąc temu mojemu ówczesnemu wetowi (juz nim nie jest po kilku błędnych diagnozach) ale on się niczego nie dopatrzył. A ja się dopatrzyłam, z weterynarią nie mając nic wspólnego...:angryy: W tej chwili żałuję, że odpuściłam ten problem, ale faktycznie tylko chwilami miałam wrazenie że to bioderko jakby wyżej było. Hm, piesek miał wtedy 3,5 miesiąca i do głowy mi nie przyszło, zwłaszcza po zapewnieniach weta i po takich rodzicach, że to bjaw dysplazji. O operacji na pewno na razie nie myslę, będę to konsultować. Dojrzałam dzis do decyzji, że chyba wybiorę się do Wrocławia do tej słynnej kliniki i znanego dr Siembiedy (przepraszam jesli źle napisałam nazwisko - musze przeszukać jeszcze raz posty i sprawdzić dokładnie to nazwisko) Czy ktoś mógłby mi podac namiary na ww. lekarza a przede wszystkim klinikę w ktorej przyjmuje i robi zdjęcia RTG ? Czy czeka się na termin czy wystarczy zadzwonić dzień przed wizytą? Quote Link to comment Share on other sites Share Dr Siembieda napewno przyjmuje na Klinice Chirurgii Uniwersytetu Przyrodniczego. Jeśli chodzi o wykonanie zdjęcia to robią to "od ręki" ale jeśli chodzi o interpretację zdjęcia w kierunku dysplazji to wtedy potrzebny jest dr Siembieda :) Co prawda jest codziennie na uczelni ale prowadzi też zajęcia wiec najlepiej zadzwonić na ambulatorium i tam udzielą konkretnych informacji dane tel. na stronie [url= i Klinika Chirurgii[/url] Poza tym przyjmuje też po południu tu: ul. Canaletta 89 345-20-99. Quote Link to comment Share on other sites Share Myślę, że skoro nie ma żadnych poważnych objawów dysplazji, nie macie powodu do niepokoju. Jeżeli pies mający dysplazję nie kuleje, nie ma problemów z wstawaniem, chodzeniem po schodach, jest energiczny i wesoły to znaczy ze jego stan nie jest bardzo poważny. Już ktoś pisał wcześniej - możliwe, że na zdjęciu nie jest jeszcze wszystko widoczne, u 5 miesięcznego psa stawy mogą być jeszcze w pełni nieuformowane. Jeszcze wiele możecie zrobić. Ja bym zaczęła od konsultacji u jeszcze jednego weterynarza (ortopedy oczywiście który ma uprawnienia do wystawiania opinii na temat dysplazji, Siembieda to doskonały wybór, oprócz niego może Janicki, czy Kopczewski) i wtedy dopiero zastanawiała się co dalej.. Co do ruchu - gdy pies ma poważna dysplazję, potrzebuje mocnych mięśni, dlatego nie wolno psa dysplastycznego trzymać w domu i nie pozwalać na długie spacery, wręcz przeciwnie - chodźcie z nim na spacery jak najdłuższe, ile ma siły tyle niech chodzi. Ograniczcie zabawy z innymi psami, rzucanie aportów itp. Ale spacerki czy spokojne bieganie po łączce, jest chyba jak najbardziej wskazane. Ja na stawy polecam preparaty firmy Orling (czyli Chondrocan i Gelacan), żadnym innym preparatom nie powierzam zbytniego zaufania. Mój berneńczyk miał zdiagnozowaną dysplazję w wieku 4 miesięcy, w wieku 7 przeszedł pectinoctomię, a dziś - jest radosnym olbrzymim psiakiem, który uwielbia biegać po kilkanaście kilometrów dziennie. Dysplazja to nie wyrok, potrzebne jest tylko odpowiednie prowadzenie psiaka. Quote Link to comment Share on other sites Author Share Dziękuję, bardzo cenię Wasze rady. [B]Natalia i Galwin[/B] - jakie są objawy dysplazji? Pisałam, że widać gołym okiem, ze prawe bioderko jest krzywe. Czy to nie jest objaw dysplazji? No niestety tej w najgorszym wydaniu? Zwątpiłam...Nie znam się na tym kompletnie, ale myślałam ze to biodro już z wyglądu świadczy o dysplazji... A Arthroscan jest kiepskim lekiem? Poczytam sobie przy okazjo tych preparatach podanych przez Ciebie. Czy Twój psiaczek miał brzydką tę dysplazję, to znaczy bardzo kiepskie były bioderka? I dziękuję za rady dot. ruchu, takie wskazówki są dla mnie bardzo ważne. [B]Vesna[/B], bardzo dziękuję za te namiary, zaoszczędzi mi to sporo czasu w szukaniu, więc jutro zabieram się za umawianie terminu... Odebrałam dziś wyniki dot. wapnia i fosforu - są w stosunku 2:1, więc chyba ok... ale wyszedł kolejny problem, nie tak bolesny jak ta dysplazja. Bardzo wzrosły leukocyty i analizując zachowanie psa - popuścił trzy razy siusiu w domu, a to mu się nie zdarza, robi je częściej i więcej, pewnie to będzie zapalenie pęcherza :-( Jutro oddam mocz do badania ale pewnie to będzie to. On cały czas jest chyba bardzo osłabiony jeszcze . Jutro mija dokładnie miesiąc odkąd trafił niemal w ostatnim momencie do kliniki z ciężkim zatruciem, przeszedł transfuzję krwi (bez tego nie miałabym teraz o kim tu pisac) i leczenie Eprexem na niedokrwistoś. Erytrocyty wzrastają, dzis to było już 4,6 a zaczynalismy od 0,88 !!! No ale pewnie cały czas jest osłabiony i pewnie przez to taki podatny na infekcje... I do tego to prawe biodro... BARDZO WIDOCZNA JEST WADA TEGO BIODRA :-( więc zastanawiam się czy zdążę gdzieś z konsultacją bo mam wrażenie że lada chwila będzie kiepsko. Piesek jest tak energiczny, czy to go nie boli jeszcze? Czy boli ale on nie daje nam tego po sobie poznać? Ale dziś w końcu podniósł kilka razy drugie uszko, klapnęło mu po tych zabiegach sprzed miesiąca. Jeszcze mu nie stoi na stałe, ale mam nadzieję że lada dzień to nastąpi...Poza tym wypadają mu mleczaki, ostatnio codziennie jakiegoś gubi. Więc może z tym uszkiem troche to jeszcze potrwa... Straszny biedaczek, w ciągu miesiaća tyle przeszedł i będzie jeszcze niestety przechodził. Ale ja wierze że uda mu się pomóc i pragnę razem z niektórymi z Was, którzy pisali tutaj o pokonaniu w ten czy inny sposób tej choroby, za kilka, może kilkanascie miesięcy śmiać się z tego wstrętnego choróbska i móc się podzielić dobrymi wieściami... Quote Link to comment Share on other sites Share No na pewno coś nie tak z układem moczowym :-/ Koniecznie zbadajcie ten mocz dziś.. Nie wiem co może oznaczać krzywe bioderko, to że odstaje do góry to raczej nie jest powodem dysplazja, a nierównomiernego wzrostu... Przynajmniej z tego co ja wiem (i na podstawie tych dysplastyków które ja widziałam). Quote Link to comment Share on other sites Author Share Przemyślałam, przeanalizowałam i ... powstał dylemat. Zdecydowałam (ale nie do końca jestem przekonana, dlatego proszę o sugestie): RTG w klinice AR u dr Siembiedy lub dr Atamaniuka ale ostateczna konsultacja i decyzja (prawdopodobnie o zabiegu) u dr Niedzielskiego. Chciałabym oczywiście jak najszybciej, więc będę się lada dzień umawiać. Wyczytałam, że 5miesięczne pieski operuje się najlepiej (znoszenie narkozy, rekonwalescencja itd.) Ale mam dylemat który musze bardzo szybko rozwikłać. Piesek jest umówiony na zabieg 14 listopada , zabieg w jamie brzusznej - ściągnięcie bądź usunięcie jąderka. Na pewno będzie narkoza. Co powinnam zrobić? Te stawy chyba ważniesze? Nie wiem... jąderko może nowotworzyć, ale to równie dobrze może być za kilka czy inaczej trzeba je usunąć, jeśli nie da się go ściagnąć. Czy mogę ryzykować dwa zabiegi w krótkim czasie? Jeśli tak, to jaki powienien być odstęp? Jest szansa , choć pewnie niewielka, że to jaderko można ściągnąć, zależy od długości powrózka, i pewnie tu też gra rolę czas...Poza tym właśnie mamy zapalenia pęcherza moczowego, antybiotyk do 14 listopada właśnie... Nie mam pojęcia co zrobić... :shake: Przy okazji zacytuję opis zdjęcia RTG: "RTG - silnego stopnia spłycenie panewek, głównie po stronie prawej. Panewki o zaokrąglonych brzegach, luźne torebki stawowe. Prawy staw - nadwichnięcie w stawie - grozi zwichnięciem. Lewy staw jest w lepszym stanie - mniejszego stopnia spłycenie panewki ale również już zmiany zapalno-wytwórcze więc staw nie kwalifikuje się do zabiegu TPO. Oba stawy nie kwalifikują sie do żadnych działąń naprawczo chirurgicznych. W przyszłości przy bolesności stawów wskazany zabieg resekcji głowy i szyjki kości udowej lub zabieg wstawienia endoprotezy stawu biodrowego - tego na który są objawy bolesności i dzień dzisiejszy tylko leczenie zachowawcze. " Czyta się strasznie, prawda... :-( Ja myślę o zabiegu daroplastyki u dr Niedzielksiego... Quote Link to comment Share on other sites Share Daroplastyka jest zdecydowanie mniej inwazyjna anizeli TPO... W Polsce takich zabiegow zostalo wykonaych tylko kilkanascie i jedyna osoba w Polsce kto ja wykonuje to wlasnie dr Niedzielski (niektorzy mowia ze to chirurg ostatniej nadzieji). Mysle, ze to nie ma dylematy czy wpierw jaderka czy biodra. Jezeli stan bioder jest tak powazny, to nie ma co sie zastanawiac - trzeba operowac biodra. Jedz na konsultacje do Siembiedy i do Niedzielskiego. Oni najlepiej Tobie doradza czy daroplastyka czy TPO... Czy moze jeszcze dac szanse naturze, moze trzeba czekac. Zajrzyj na , tam sa osoby ktore przeszly daroplastyke ze swoimi psami. Co do mojego psa... Po pierwszym przeswietleniu nasz weterynarz chcial go uspic, bo stwierdzil ze ma zupelnie niewyksztalcone biodra i ze on nie ma prawa juz teraz chodzic i ze lada dzien przestanie. Pojechalismy do profesora Kopczewskiego ktory kazal czekac... Po 3 miesiacach wykonalismy kolejne przestwietlenie i o dziwo - okazalo sie, ze ma tylko nadwichniecie prawego stawu biodrowego, a lewy (ten ktory byl zupelnie niewyksztalcony) okazal sie w normalnym, prawidlowo zbudowanym stawem. Na prawa lape zrobilismy pectninoctomie. Dlatego wlasnie mysle, ze nie musi byc u Was tak bardzo zle :-) Ale wiem co czujesz i jakie mysli przychodza... Glowa do gory! Quote Link to comment Share on other sites Share [quote name='Natalia i Galwin'] Co do mojego psa... Po pierwszym przeswietleniu nasz weterynarz chcial go uspic, bo stwierdzil ze ma zupelnie niewyksztalcone biodra [/quote] Natalio nie wiem czy mogę Cię o to zapytać :oops:. Czytałam Twój blog o Galwinie, czytam Twoje posty wiem skąd pochodzi Galwin bo znam właścicieli jego siostry. Czy to nie wina hodowcy, że psy i to nie jeden z miotu ,obciążone są taką wadą ? Czy po zdrowych rodzicach, wolnych od dysplazji dzieci ich mogą być chore?(czy dalsze pokolenia były zdrowe ?) Jeśli tak to znaczy,że popełniono błędy w odchowie szczeniąt?Ja mam kundelka w typie szpica, pytam przez ciekawość. Quote Link to comment Share on other sites Share Ani linia Galwina matki (czyli Przemozna Chetka) ani linia ojca (czyli DD) nie jest obciazona jakos specjalnie dysplazja. Ojca nie znam, ale wiem ze matka nie choruje na dysplazje. Wiem jedno, nie jest to wina hodowcow - oni zrobili wszystko co mogli... Starali sie dobrac dla swojej suki jak najlepszego partnera. Sa to ludzie niesamowicie kochajacy swoje psy, jak rowniez maluchy ktore opuszczaja ich hodowle. Nie jest to ich wina. Dziedziczenie dysplazji to bardzo skomplikowana sprawa, jest to choroba poligeniczna, czyli odpowiada za nia wiecej anizeli jeden gen, nie wiemy wciaz jakie geny sa za nia odpowiedzialne i nie wiemy jaki jest mechanizm dziedziczenia. Oprocz uwarunkowan genetycznych, duzy wplyw ma zywienie, to ile i jak chodzi szczeniak, po jakim podlozu chodzi... Nie dziedziczy sie dysplazji, a jedynie predyspozyjce do niej. Moj Galwin jest psem bardzo duzym (za duzym jak na przedstawiciela tej rasy), podobnie jego siostra o ktorej za pewne piszesz - jest bardzo duza suka. Podejrzewam ze to po czesci jest wina tego, ze maja dysplazje. A czy ja zrobilam wszystko by Galwina uchronic? Nie wiem, trudno jest mi na to odpowiedziec... Staralam sie. Quote Link to comment Share on other sites Share Dziękuję Natalio, zawsze interesowały mnie choroby genetyczne , próbuję zgłebić ich tajniki( z różnym skutkiem, takie sobie hobby).O rodzinnym domku Galwina zawsze słyszałam same Quote Link to comment Share on other sites Share [quote name='ewula']Przemyślałam, przeanalizowałam i ... powstał dylemat.[/QUOTE] Przepraszam że się wtrącam :oops: ale czy te stawy są już w tak złym stanie że ta operacja jest konieczna ??? Przecież to jest dopiero 5 miesięczny szczeniak i ma jeszcze niewykształcone do końca stawy :crazyeye: i już ingerencja :crazyeye: ja wiem że weterynarze to by wszystko operowali :crazyeye: ale może należy się jeszcze zastanowaić bo tego odwrócić się już nie da :cool1: ja mam sukę ONkę z dysplazją ma prawie 6 lat i dopiero niedawno staw się odezwał a tak to żyła jak na nią dość intensywnie (od 2 lat trenujemy IPO). Jak tylko odkryłam że coś jest nie tak to pies zaczął dostawać preparaty na stawy, odchudziłam ja maksymalnie i zapewniam odpowiedni ruch. Dodam że wet mi coś tam przebąkiwał o operacji ale powiedziałam zdecydowane NIE. :shake: No chyba że już tak źle jest ze stawami Twojego psiaka :cool1: Tak samo wnętrostwo :cool1: znam 3 wnętry ONki i ani jeden jeszcze nie był operowany, a maja już koło 3 lat :cool1: własiciele czekają aż psiak się do końca ukształtuje, jego charakter i wygląd :cool1: do momentu kastracji psy są po prostu obserwowane :cool1: a później mają być wykastrowane :cool1: Quote Link to comment Share on other sites Share Witam wszystkich! Mialam owczarka z dysplazja,ktorego zabralam ze schroniska w celu wyleczenia. 5-miesieczny szczeniak(Kajan,teraz Kruszynka),ktory prawie nie mogl chodzic. Trafil rowniez do kliniki dr Wasiatycza,ale prowadzony byl przez dr Dziurle. Leczylam Go przez 6 miesiecy,dostawal oczywiscie duze ilosci wapna i dodatkowo tabletki,ale niestety nie pamietam nazwy. Piesek jest w tej chwili w bardzo dobrej kondycji. [EMAIL="[email protected]"]Napisz[/EMAIL] do mnie prywatna wiadomosc to przekaze Tobie wiecej informacji,teraz nie moge pisac. pozdrawiam Quote Link to comment Share on other sites Share [quote name='Szira/Gosia'](...)Tak samo wnętrostwo :cool1: znam 3 wnętry ONki i ani jeden jeszcze nie był operowany, a maja już koło 3 lat :cool1: własiciele czekają aż psiak się do końca ukształtuje, jego charakter i wygląd :cool1: do momentu kastracji psy są po prostu obserwowane :cool1: a później mają być wykastrowane :cool1:[/QUOTE] Ufff... dzięki serdeczne, za ten wpis, Gosiu! :D Mam 18miesięcznego DONa, jednostronnego wnętra i również upieram się przy monitorowaniu - tak zstąpionego jak i niezstąpionego jądra - dopóki pies nie zakończy całkowitego - fizycznego i psychicznego - rozwoju. Nasłuchałam się, że wnętry są bardziej: pobudliwe/agresywne/dominujące (niepotrzebne skreślić:razz:) i już już miałam ciachać kilkumiesięcznego podrostka, ale... chłopski rozum zwyciężył:diabloti:. Dopóki NIE ma ewidentnych wskazań, pozwalam mu osiągnąć dojrzałość. BTW - od znajomej hodowczyni usłyszałam, że rakowacenie niezstąpionych jąder, to w praktyce (nie w teorii wetów, co to tylko ciach-ciach) zaledwie kilka procent wśród wszystkich wnętrów... Głowa boli od myślenia - przy tak różnych informacjach - jak tu naszym czterolapym najlepiej zdrowy żywot zapewnić, ale w moim prywatnym odczuciu ciachanie 'na zapas' jakieś takie dziwne...:hmmmm: Quote Link to comment Share on other sites Prev 1 2 3 4 5 6 Next Page 1 of 15 Join the conversation You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account. Owczarek staroniemiecki, owczarek niemiecki - czy to oddzielne rasy? Pochodzenie owczarka staroniemieckiego Hodowla owczarka niemieckiego w NRD poszła drogą eliminacji psów długowłosych i dopuszczaniem do rozrodu jedynie krótkowłosych. Mimo to szczeniaki długowłose znajdowały nabywców i miały swoich wielbicieli po obu stronach muru berlińskiego. Co więcej, cena szczeniaka długowłosego niekiedy przewyższała cenę krótkowłosego. Dlatego owczarek niemiecki długowłosy hodowany był cały czas, choć przez wiele lat nie był uznawany przez FCI. Hodowla odmiany długowłosej była o tyle łatwa, że długi włos jest recesywny (ustępujący) wobec krótkiego i kojarzenie dwóch osobników długowłosych może dać potomstwo wyłącznie długowłose, podczas gdy ze skojarzenia krótkowłosy – krótkowłosy mogą się urodzić szczeniaki zarówno krótko- jak i długowłose. Kiedy więc w hodowli służbowej (policyjnej) rodziły się szczeniaki długowłose, zwykle były od razu usypiane. STASI z bezwzględnością wybijała długowłose psy. Odchowywały się jedynie szczeniaki w hodowlach prywatnych, dlatego osobnik długowłosy, pochodzący z linii DDR, jest wyjątkowym unikatem. Przedstawicielem tych linii był słynny „Cywil” z serialu dla młodzieży. Owczarek staroniemiecki(OS, Altdeutscher Schäferhund) pochodzi od owczarka niemieckiego krótkowłosego z NRD. W porównaniu ze współczesnym owczarkiem niemieckim jest potężniejszy, cięższy, bardziej krępy i wyższy. Trendy hodowlane spowodowały, że dzisiejsze owczarki niemieckie mają znacznie silniej ukątowane kończyny tylne i silnie spadziste, długie zady. Natomiast w landach dawnej NRD utrzymał się wcześniejszy typ rasy o zdrowszej, silnej budowie, ale też o lepszej psychice, znany jeszcze przed wojną. Dla odróżnienia obu typów owczarka zaczęto nazywać te w starszym typie owczarkiem staroniemieckim. Jest to więc wciąż ta sama rasa, choć ani zwolennicy nowego typu, ani starego, nie są zainteresowani w ich wzajemnym kojarzeniu. Owczarek staroniemiecki, owczarek niemiecki długowłosy i krótkowłosy – porównanie wzorców W krajach członkowskich FCI owczarek staroniemiecki nie jest rasą uznaną przez Związki Kynologiczne, stowarzyszone w Federacji. U nas jest to Związek Kynologiczny w Polsce, który istnieje od 1938 roku. Wzorzec owczarka staroniemieckiego opracował natomiast Polski Klub Psa Rasowego – Polski Związek Kynologiczny, stowarzyszenie istniejące od 2001 roku, niezrzeszone w FCI (zgodnie ze statutem Federacji, jej członkiem może być tylko jedna organizacja z danego kraju). Pod egidą PKPR-PZK prowadzona jest też hodowla innych ras nieuznanych przez FCI. Wzorce rasy owczarków Cecha rasy Owczarek niemiecki (Wzorzec FCI nr 166) Owczarek staroniemiecki (Wzorzec PKPR-PZK) Wrażenie ogólne - opis Owczarek niemiecki jest psem średniej wielkości, o nieco wydłużonej, lecz zwartej sylwetce, dobrze umięśnionym i suchym. Owczarek Staroniemiecki jest psem średniej wielkości, lekko wydłużony, mocny i dobrze umięśniony, suchy, mocnej budowy. Okrywa włosowa odporna na warunki atmosferyczne. […] Dymorfizm płciowy musi być dobrze widoczny (męskość samca i cechy żeńskie suki muszą być od razu zauważalne). Głowa - opis Klinowata, proporcjonalna do tułowia. Jej długość wynosi około 40% wysokości w kłębie. Jest sucha i umiarkowanie szeroka między uszami; nie może być ani 3 ciężka, ani zbyt długa. Czoło, oglądane z przodu i z boku, jest tylko trochę zaokrąglone, bruzda czołowa jest nieznaczna lub zupełnie niewidoczna. Mózgoczaszka i trzewioczaszka tej samej długości. Szerokość mózgoczaszki mniej więcej równa jej długości, oglądana z góry mózgoczaszka zwężą się równomiernie w kierunku kufy. Stop łagodny, a nie ostro zaznaczony. Nos zawsze czarny. Głowa proporcjonalna do korpusu (długość głowy ca. 40% wysokości w kłębie), nie za ciężka, nie za drobna, niezbyt wydłużona. W ogólnym wrażeniu sucha, stosunkowo szeroka między uszami. Czoło (widziane z przodu i z boku) tylko nieco wypukłe. Bruzdy pośrodkowej brak lub jest słabo zaznaczona. Policzki zaokrąglone, lecz nie wystające. Boczna linia policzków przebiega łagodnie. […] Szerokość mózgoczaszki powinna odpowiadać mniej więcej jej długości, przy czym u samców nie kwestionuje się lekkiego przekroczenia tego wymiaru, a u suk zmniejszenia tej proporcji. Nos musi być czarny. Uzębienie, zgryz - opis Mocne, zdrowe i kompletne – 42 zęby. Zgryz nożycowy, to znaczy siekacze górnej szczęki znajdują się ciasno przed siekaczami żuchwy. Zgryz cęgowy, przodozgryz i tyłozgryz są wadliwe. Wadą jest także ustawienie siekaczy w linii prostej i duże odstępy między zębami. Kości szczęk dobrze rozwinięte, zęby głęboko osadzone w szczękach. Zgryz nożycowy, cęgi muszą zachodzić na siebie jak w nożycach. Siekacze górnej szczęki znajdują się ciasno przed siekaczami żuchwy. Uzębienie kompletne (42 zęby: 20 w górnej i 22 w dolnej szczęce). Zęby powinny być zdrowe i silne. Szczęka musi być silnie rozwinięta, żeby zęby były głęboko ułożone w zębodołach. Wadą jest przodozgryz, tyło zgryz, zgryz cęgowy, a także zbyt duże odstępy między zębami. Uszy - opis Średniej wielkości, stojące, spiczasto zakończone, skierowane małżowinami do przodu i równolegle wobec siebie, mogą być tak ruchu, jak w spoczynku położone płasko do tyłu. Uszy załamane na końcach lub obwisłe są wadliwe. Uszy są średniej wielkości. Przy podstawie szerokie, wysoko osadzone, stojące, ustawione w jednym kierunku, równolegle do siebie (nie ściągnięte), zakończone szpiczasto. Małżowina ucha ustawiona do przodu. Uszy znacznie ściągnięte psuja wizerunek rasy. […] Psy w ruchu i pozycji leżącej kładą uszy, co nie jest wadą. Oczy - opis Średniej wielkości, kształtu migdała, trochę skośnie ustawione, nie wyłupiaste, możliwie jak najciemniejsze. Oczy jasne, o przeszywającym spojrzeniu niepożądane, gdyż zmieniają wyraz psa. Oczy średniej wielkości, kształtu migdała, położone nieco ukośnie, nie wypukłe. Kolor oczu dopasowany do koloru sierści i maski psa, w miarę możliwości ciemny. Wyraz oczu żywy, inteligentny, pewny. Jasne oczy są niepożądane. Tułów - opis Linia górna płynnie przebiega od nasady szyi przez długi i wysoki kłąb i prosty grzbiet do lekko opadającego zadu. Grzbiet średniej długości, mocny, prosty i dobrze umięśniony. Lędźwie krótkie, szerokie, mocne, dobrze umięśnione. Zad długi i lekko opadający, pod kątem około 23 stopni do poziomu, płynnie przechodzi w nasadę ogona. Klatka piersiowa umiarkowanie szeroka, mostek długi i wyraźny. Głębokość klatki piersiowej wynosi 45 do 48% wysokości w kłębie. Żebra umiarkowanie wysklepione. Wadliwe są zarówno klatka beczkowata, jak i płaska. Długość tułowia powinna przekraczać wysokość w kłębie. Powinna wynosić 110 – 117% wysokości w kłębie. Jeśli chodzi o długość całkowitą to niepożądane są psy krótkie, kwadratowe i wysokonożne. Klarka piersiowa głęboka (około 45-48% wysokości w kłębie) i szeroka. Mostek możliwie długi i dobrze wykształcony. […] Brzuch jest umiarkowanie podkasany. Grzbiet łącznie z lędźwiami jest prosty, silnie rozwinięty. Między kłębem z zadem nie za długi. […] Linia grzbietowa prosta, nie opadająca. Lędźwie są szerokie, mocne i dobrze umięśnione. Zad jest odpowiednio krótki i nie opadający. Kość biodrowa i krzyżowa tworzą podstawę kostną zadu. Zad zbyt opadający lub zbyt długi jest niepożądany. Szata, umaszczenie - opis SZATA: Sierść: Owczarki niemieckie hodowane są w dwóch odmianach – krótkowłosy i długowłosy, w każdym przypadku z podszerstkiem. Krótkowłosy (Stockhaar): włos okrywowy bardzo gęsty, nadzwyczaj twardy i przylegający. Na głowie, uszach, przednich stronach kończyn i łapach włos krótki. Nieco dłuższy i bardziej obfity na szyi, tylnych stronach kończyn przednich powyżej nadgarstka; na tylnych stronach ud tworzy umiarkowanie obfite portki. Długowłosy (Langstockhaar): Włos okrywowy dłuższy, miękki, nieprzylegający, dłuższy włos na uszach i kończynach, obfite portki, obficie owłosiony ogon, z wiszącym włosem. Na głowie, wewnątrz uszu, na przednich stronach kończyn i łapach włos krótki. Dłuższy i bardziej obfity na szyi, niemalże tworzy kryzę. Pióra na tylnych stronach kończyn przednich do nadgarstka, wyraźne portki na tylnych stronach ud. Maść: Czarny z podpalaniem w odcieniu czerwonawym, płowym (jak czerwony mastif tybetański), żółtym lub jasnoszarym. Jednolicie czarny lub szary, śniady, czaprakowy - z maską. Mała, nierzucająca się w oczy, biała plamka na piersi i jaśniejsza maść na wewnętrznej stronie nóg dopuszczalne, ale niepożądane. Nos zawsze czarny, bez względu na umaszczenie. Brak maski, bardzo jasne oczy, jasne lub białe znaczenia na piersi i wewnętrznej stronie nóg, jasne pazury lub rudy koniec ogona należy oceniać jako niedostatki pigmentacji. Podszerstek w odcieniu jasnoszarym. Niedopuszczalna maść biała. Poprawna szata owczarka staroniemieckiego to sierść długa z podszerstkiem. Włos jest o długości powyżej 10 cm, nie zawsze prosty, a przede wszystkim nie przylegający gładko do tułowia. Szczególnie we wnętrzu uszu, za uszami, na spodniej stronie podramienia i najczęściej w okolicy lędźwi włosy są znacznie dłuższe, tworzą niekiedy frędzle przy uszach i chorągwie od łokci do śródręcza. Portki na tylnych kończynach są długie i gęste (jak ma np. długowłosy owczarek szetlandzki). Umaszczenie: czarny z regularnym podpalaniem marchewkowo – brązowym, brązowym, żółtym, do jasnoszarego, również z czarnym czaprakiem, ciemnym nalotem (czarny nalot na podłożu szarym bądź świetlisto brązowym z odpowiednim jaśniejszym podpalaniem), czarny, wilczasty jednobarwny albo z jasnym bądź brązowym podpalaniem. Małe, białe znaczenia na klatce piersiowej albo bardzo jasna sierść na wewnętrznej stronie kończyn są dopuszczalne, ale niepożądane. Lusterko nosa musi być czarne we wszystkich odmianach barwnych. Psy o mało wykształconej lub bez maski, o żółtych oczach albo o zdecydowanie jasnych oczach, jasnych znaczeniach na klatce piersiowej i wewnętrznej stronie kończyn, jak również białawych pazurach i czerwonym końcu ogona bądź rozmytych, niewyraźnych kolorach uważane są za psy słabo pigmentowane. Podszerstek jest zawsze lekko zabarwione na szaro. Czarny owczarek staroniemiecki ma czarny podszerstek. Wymiary PSY: Wysokość w kłębie 60 do 65 cm, waga 30 do 40 kg. SUKI: Wysokość w kłębie 55 do 60 cm, waga 22 do 32 kg. pies - 63 do 68 cm / 40 – 50 kg suka - 58 do 63 cm / 30 – 45 kg Dozwolona różnica wzrostu 2,5 cm w górę/w dół. Wady - wyszczególnienie Oznaczone jako dyskwalifikujące • Lękliwość, gryzienie ze strachu • Stwierdzenie dysplazji w stopniu ciężkim. • Wnętrostwo jedno- lub obustronne, niedostatecznie rozwinięte lub niejednakowe jądra • Ślady korekcji uszu lub ogona. • Wyraźne wady budowy. • Braki zębowe: brak jednego przedtrzonowca P3 i jeszcze jednego zęba, brak kła, przedtrzonowca P4, trzonowca M1 lub M2, brak 3 lub więcej jakichkolwiek zębów. • Zgryz: tyłozgryz większy niż 2 mm, przodozgryz, wszystkie siekacze w zgryzie cęgowym. • Wysokość o więcej niż 1 cm powyżej lub poniżej wzorcowej. • Albinizm • Maść biała (także z czarnymi pazurami i nosem.) • Długi, prosty włos okrywowy pozbawiony podszerstka. • Włos długi (wyraźnie długi włos okrywowy, pozbawiony podszerstka, rozdzielający się na grzbiecie i formujący obfite kępki wewnątrz uszu, obfite pióra na tylnych stronach kończyn oraz na ogonie). Oznaczone ogólnie jako wady ● wszelkie braki wpływające na użytkowość, wytrzymałość i sprawność, a szczególnie wygląd nieodpowiadający płci ● brak aktywności ● nerwowy lub nadpobudliwy charakter ● lękliwość ● brak witalności i chęci do pracy ● wnętrostwo jedno lub obustronne, za małe jądra ● miękka i limfatyczna konstytucja, brak zwartości ● wyblakłe umaszczenie ● sierść niebieskawa ● psy albinotyczne (zupełny brak pigmentu) ● psy białe ● przekroczenie wymiarów (w górę lub w dół) ● psy zbyt drobnej budowy ● psy wysokonożne oraz przebudowane przodem ● psy zbyt krótkie ● psy zbyt lekkie lub o niezgrabnej budowie ciała ● miękki grzbiet ● karpiowaty grzbiet ● mocno opadający zad ● strome ustawienie kończyn jak również wszelkie wady wpływające negatywnie na przestrzenny i wytrzymały chód ● zbyt krótki, tępy, słaby, szpiczasty albo wyciągnięty pysk ● przodozgryz lub tyło zgryz albo inne wady zgryzu, słaby lub uszkodzony zgryz, brak zębów ● zwisające i trwale źle noszone uszy, uszy kopiowane ● ogon zakręcony, źle noszony, kopiowany lub szczątkowy ● za miękka lub za krótka okrywa włosowa, włos długi bez podszerstka Wzorzec PKPR-PZK nie zezwala na kojarzenie owczarków staroniemieckich z owczarkami niemieckimi długowłosymi. Sprawdź także ten artykuł o czarnym owczarku staroniemieckim. Należy zwrócić uwagę, że we wzorcu rasy owczarka niemieckiego (FCI, długowłosy i krótkowłosy) jest mowa o zadzie lekko opadającym (pod kątem 23 stopni), natomiast wzorzec owczarka staroniemieckiego (PKPR-PZK) wyraźnie uznaje opadający zad za wadliwy. Różnic jest zresztą więcej, jak choćby wady uzębienia – owczarek niemiecki długowłosy i krótkowłosy może mieć braki określonych zębów, natomiast owczarek staroniemiecki powinien mieć uzębienie pełne. Opis szaty i umaszczenia jest nieco różny. Owczarek staroniemiecki występuje w zasadzie w następujących umaszczeniach: Grau-Braun (brązowy wilczasty) Dunkelgrau (ciemny wilczasty) Silber Grau (srebrny – szary wilczasty) Schwarz (czarny) Bicolor (czarny podpalany). Umaszczenie typowe dla współczesnego owczarka niemieckiego (krótkowłosy, długowłosy) nie jest pożądane. Z kolei u owczarków niemieckich nie występuje umaszczenie bicolor, czerń z podpalaniem nie jest skontrastowana, jak np. u rottweilera. Najczęściej spotyka się OSN w umaszczeniach wilczastych (brązowy, srebrny), natomiast czarny owczarek staroniemiecki jest rzadkością, podobnie jak czysto czerwony mastif tybetański czy owczarek szetlandzki tricolor. Polecane karmy i akcesoria dla psów - sprawdź ceny! Jaki charakter ma pies owczarek staroniemiecki, a także jego hodowla i cena Owczarek staroniemiecki – charakter, żywienie, zdrowie, pielęgnacja Owczarki staroniemieckie - charakter owczarka staroniemieckiego, zagadnienia zdrowotne Owczarek staroniemiecki jest psem zrównoważonym, czujnym, bardzo przyjaznym i wiernym, łatwym w układaniu, ale jednocześnie odważnym i walecznym. Cechy te sprawiają, że jest to pies wszechstronnie użytkowy. Nadaje się do szkolenia jako pies obronny, ratowniczy, stróżujący, tropiący, przewodnik niewidomych, ale także jest doskonałym psem rodzinnym i towarzyszącym. Owczarek staroniemiecki zyskuje opinie bardziej zrównoważonego i nie nadpobudliwego, co zdarza się owczarkom niemieckim. Jest to zapewne wynik ostrej selekcji hodowlanej, prowadzonej w byłej NRD, gdzie do rozrodu dopuszczano jedynie osobniki o ściśle określonych cechach charakteru, a szczeniaki monitorowano pod tym względem od urodzenia. Podobnie rzecz się ma z dysplazją stawów biodrowych, która dość często występuje u owczarków niemieckich, natomiast rzadko u owczarków staroniemieckich. W NRD bardzo surowo przestrzegano eliminowania z hodowli osobników nawet z najmniejszymi odchyleniami w budowie stawów biodrowych, jeżeli wykazały to zdjęcia rentgenowskie. Zakładano bowiem (słusznie), że pies pracujący musi być absolutnie zdrowy. Bardzo zrównoważony charakter owczarka staroniemieckiego sprawia, że psy tej rasy mają opinie idealnych opiekunów dzieci. Muszą być jednak odpowiednio socjalizowane od najmłodszego wieku, jako szczeniaki. Psy te wciąż są wykorzystywane w policji i wojsku na całym świecie, pracują na lotniskach, pełnią zadania ratownicze przy poszukiwaniu ludzi w ruinach po trzęsieniu ziemi, itp. Hodowla i jej warunki mają ogromne znaczenie dla rozwoju rasy. Szczeniaki powinny rodzić się i przebywać w domu i od pierwszych chwil należy je poddawać wczesnej stymulacji neurologicznej, pomagającej w budowaniu odporności charakteru. Szczeniaki trzeba oswajać z dźwiękami i zapachami natury i mieszkania, aby w nowych domach czuły się pewne i niezalęknione. Owczarek staroniemiecki - pielęgnacja i żywienie Owczarek staroniemiecki nie jest trudny w pielęgnacji. Jednak dwa razy w roku obficie linieje i należy go wtedy codziennie czesać, aby zapobiec skołtunieniu wypadającego podszerstka. Poza tym okresowo, ale regularnie trzeba przeglądać stan uszu, oczu i uzębienia, a pazury przycinać, jeżeli pies sam ich nie ściera. Do pielęgnacji wystarczy szczotka druciana z kulkowymi końcówkami, ewentualnie gilotynka do pazurów – zdjęcia w sieci, do nabycia w każdym sklepie zoologicznym. Do zabiegów przyzwyczaja się już małe szczeniaki. Owczarek staroniemiecki, jak każdy pies, powinien być systematycznie odrobaczany i szczepiony – corocznie przeciwko wściekliźnie, co dwa lata (szczeniaki szczepi się trzykrotnie i powtarza po roku) przeciwko pozostałym chorobom zakaźnym. Rasa ta nie ma szczególnych wymagań żywieniowych. Można podawać karmę gotową, zbilansowaną, suchą lub mokrą. Dzienną dawkę lepiej podzielić na dwie porcje – poranną i wieczorną, z uwagi na skłonności dużych ras do skrętu żołądka i jelit. Psom pracującym podaje się karmę dla psów aktywnych. Można posiłki przyrządzać w domu, ale wówczas wymagają one suplementacji preparatami witaminowo-wapniowymi. Jest to rasa duża, zatem korzystniej jest żywić psa karmą gotową – cena świeżego mięsa jest dość wysoka, podobnie jak cena suplementu. Cena szczeniaka owczarka staroniemieckiego to wydatek około 1000 euro. Każda hodowla ustala własne ceny. Hodowla nie jest trudna, suki rodzą dobrze i mają dobrą plenność. Natomiast cena szczeniaka z zagranicy może być wyższa i należy do niej doliczyć koszty przewozu (cena paliwa, biletu, ewentualnie hotelu). Owczarek staroniemiecki jest – mimo szeregu zalet (głównie charakter) i przewagi w wielu wypadkach nad owczarkiem niemieckim – rasą wybitnie amatorską. Nie jest uznany jako rasa przez FCI i nie może uczestniczyć w wystawach ani szkoleniach organizowanych przez Związek Kynologiczny w Polsce. Funkcjonuje u nas kilka hodowli, głównie na południu kraju, a szczeniaki znajdują nabywców. Czy ten artykuł był dla Ciebie pomocny? Dla 93,1% czytelników artykuł okazał się być pomocny Co 3-6 tygodni – w zależności od zaleceń ortopedy – musimy przychodzić na wizyty kontrolne, leczenie trwa zaś około pół roku. U niemowląt z dysplazją typu III i wyższym skuteczność aparatów się zmniejsza, najczęściej konieczne jest leczenie na wyciągu i założenie dziecku gipsu. Co to jest dysplazja? Co to jest dysplazja? Dysplazją nazywa się różnego rodzaju wady wrodzone, które polegają na zaburzeniu w budowie, organizacji lub czynności komórek w tkankach organizmu. Wyróżnia się dysplazje: kostno-stawowe, ektodermalne, ogniskowe dysplazje korowe. Co to jest dysplazja stawu biodrowego? Żeby jednak mówić o dysplazji należy zacząć od budowy anatomicznej zdrowego, prawidłowo ukształtowanego stawu biodrowego. Staw biodrowy (łac. articulatio coxae) jest stawem kulistym zbudowanym z głowy kości udowej i panewki stawu biodrowego kości miednicznej. Jakie są objawy dysplazji włóknistej kości? Wyróżnia się trzy postaci choroby: 1 dysplazję włóknistą kości monoostotyczną – dotyczy jednej kości i zwykle objawia się w okresie dojrzewania, a następnie 2 dysplazję włóknistą kości poliostotyczną – zajmuje co najmniej dwie kości i ma cięższy przebieg; 3 dysplazję włóknistą kości z zaburzeniami endokrynologicznymi – najcięższą postać, dotykająca głównie dzieci, która More Co to jest dysplazja szyjki macicy? Dysplazja szyjki macicy to nieprawidłowości w komórkach nabłonka szyjki macicy, które mogą prowadzić do rozwoju raka. Zmiany w komórkach można wykryć na podstawie badania cytologicznego. Cytologia polega na mikroskopowej ocenie materiału pobranego z szyjki macicy, czyli komórek nabłonka wielowarstwowego płaskiego i gruczołowego. Jak leczy się dysplazja? Leczenie dysplazji jest niezmiernie proste i polega na powolnym, stopniowym pokonywaniu oporu skróconych mięśni, powodujących ograniczenie odwiedzenia, aż do uzyskania pełnego odwiedzenia. Istotą leczenia jest scentrowanie głowy kości udowej na dno panewki. Czy dysplazja biodra jest uleczalna? Dysplazja biodra to najczęstsza wrodzona wada układu ruchu. USG bioder powinno mieć zrobione każde dziecko do 12 tygodnia życia. Wada wcześnie wykryta jest łatwo wyleczalna. Czy dysplazja boli? Należy tu dodać, że zwierzę z dysplazją już od samego początku czuje dyskomfort podczas poruszania się. Najpierw odczuwa jedynie nieprzyjemne tarcie, do którego się przyzwyczaja. Później pojawia się ból, który staje się coraz silniejszy. Jak rozpoznać dysplazję? Dysplazja czyli niestabilność w obrębie stawu biodrowego, objawia się przeskakiwaniem kości biodrowej, wyczuwalnym podczas zginania, odwodzenia i przywiedzenia nóżek. W miarę rozwoju dziecka i zwiększania jego siły mięśniowej, kość udowa zaczyna przesuwać się poza obręb panewki, doprowadzając do zwichnięcia. Czy dysplazja to rak? Warto podkreślić, że dysplazja jest stanem przedrakowym i może prowadzić do rozwinięcia się raka szyjki macicy. Im wyższy stopień dysplazji, tym zwykle większa szansa na rozwój raka i mniejsze prawdopodobieństwo cofnięcia się zmian. Czy pies może żyć z dysplazja? Podsumowując dysplazja jest najczęściej występującym schorzeniem wśród dużych ras. Nie jest niebezpieczna dla zdrowia i życia psa dlatego można z nią normalnie żyć bez prowadzania skompilowanych zabiegów. Czy Biodro może wyskoczyc? Dzieje się tak w wyniku nacisku dużej siły. W większości przypadków zwichnięcie stawu biodrowego jest konsekwencją poważnych urazów, głównie w trakcie wypadków komunikacyjnych lub podczas upadku z wysokości (np. upadek z drabiny czy rusztowania). Ile razy na bioderka? USG bioderek dziecka powinno być wykonane 3 razy (niektórzy specjaliści sugerują, że nawet 4 razy) – jest to spowodowane znaczną plastycznością bioder i intensywnymi zmianami w ich budowie, do których dochodzi wraz ze wzrostem dziecka. Pierwszy raz na USG bioderek należy zgłosić się do ortopedy (traumatologa) w 6. Co powoduje dysplazja stawu biodrowego? warunki ciąży – niewielka ilość wód płodowych (małowodzie). Zwiększa ryzyko zachorowania, ponieważ dziecko nie jest w stanie poruszać się swobodnie w macicy; pozycja narodzin – jeśli dziecko ma złe ułożenie w macicy, może to doprowadzić do ryzyka wystąpienia dysplazji stawu biodrowego. Na czym polega dysplazja? W terminologii medycznej dysplazja jest określana jako nieprawidłowości w wyglądzie komórek oraz zaburzenia w budowie tkanki, które wskazują na wczesną możliwą transformację nowotworową, zaburzenia budowy, dojrzewania i różnicowania komórek oraz ich struktury. Czy dysplazja żołądka jest uleczalna? Każde z nich może doprowadzić do wystąpienia krwawienia oraz rozległego owrzodzenia. Wcześnie rozpoznana i poprawnie leczona choroba żołądka jest wyleczalna w 80-90 procentach przypadków. Jak sprawdzić czy pies ma dysplazję? Dysplazja u psa – objawy ostrożne wstawanie i kładzenie się ostrożny chód. niechęć do biegania. charakterystyczny, sztywny chód. problemy z poruszaniem po odpoczynku. problemy ze wskakiwaniem na różne powierzchnie. niechęć do kładzenia się na twardym. odciążanie jednej łapy podczas siadania, kładzenia się Kiedy są pierwsze objawy dysplazji u psa? Dysplazja stawów biodrowych dotyczy nie tylko psów z dużych i ciężkich ras, jak np. labradorów retriever, sznaucerów olbrzymich, owczarków niemieckich czy kaukaskich, ale także małych zwierząt, jak np. mopsy, spaniele czy pekińczyki. Pierwsze objawy choroby zauważa się już u psów w wieku 3-4 miesięcy! Jak chodzi pies z dysplazja? Dysplazja stawów biodrowych u psów to przesunięcie główki kości udowej do tyłu lub do przodu względem prawidłowego ustawienia w panewce. W efekcie, cały staw staje niestabilny. Wówczas bardzo łatwo o jego zwichnięcie. O aspektach medycznych czy klinicznych dysplazji stawów biodrowych u psów wiele już napisano i wiele autorytetów się w tym temacie wypowiadało. Ja chciałabym napisać o hodowli i rozterkach z tym związanych, bo każdy, kto hoduje owczarki podhalańskie, prędzej czy później będzie musiał się zmierzyć z tym poważnym problemem. "Jeśli dysplazja jest czyjąś obsesją, powinien on hodować wyścigowe greyhoundy. Jeśli jednak hoduje bernardyny, to musi pamiętać, że rasa ta nie słynie z dobrych stawów i pod tym kątem trzeba podejmować decyzje hodowlane. Osiągnięcie dobrych stawów powinno być jednym z celów hodowli, ale z pewnością nie celem jedynym." - czytamy w "PORADNIKU dla hodowców psów Genetyka w praktyce", którego autorem jest Malcolm B. Willis. Nie można powiedzieć, że dysplazja to problem konkretnej rasy -po prostu psy o pewnym typie budowy mają do niej duże predyspozycje. I niestety owczarki podhalańskie do nich należą. Hodując w Polsce podhalany musimy się liczyć z ograniczeniami hodowlanymi związanymi z wynikami HD, hodując słowackie czuwacze już nie. Z uwagi na stan ilościowy i zróżnicowanie genetyczne populacji problem jest bardzo poważny. Psy są w dużym stopniu ze sobą spokrewnione, pula genetyczna rasy zawężona i poprzez wykluczanie z hodowli zwierząt z wynikiem gorszym od regulaminowego, uszczuplana jeszcze bardziej. O reproduktorach pisałam już wcześniej. Ostatnio natknęłam się w Internecie na listę suk hodowlanych Oddziału Zakopane. Jest na niej 22 suki, zerknęłam w katalogi zakopiańskich wystaw - jakie jest pochodzenie tych suk -2 o nieznanym pochodzeniu ( 10 to półsiostry po ORNAKU z Butorowego Wierchu, 7 to półsiostry po KRYWANIU od Małkuchów, 2 to półsiostry po synu KRYWANIA - HARDYM z Butorowego Wierchu, 1 po KROKUSIE od Małkuchów - bracie KRYWANIA. Ilościowo może to sporo - jakościowo (mam na myśli pulę genową) bardzo mało. W cytowanym wyżej Poradniku czytamy również: "W rasach o małej liczebności trzeba więc podejmować wszelkie działania, które doprowadzą do poszerzenia bazy hodowlanej. Pojedynczych osobników, choćby najwyższej klasy, nie można zbyt intensywnie wykorzystywać. Jeśli się tylko da, trzeba importować nowe zwierzęta. Należy sobie też zdawać sprawę z faktu, że w rasach tych nie sposób osiągnąć tak wysokiego standardu, jak w popularnych, o dużej liczbie osobników. Niekiedy w hodowli rzadkiej rasy warto zrezygnować z wysokich wymagań co do pewnej cechy, jeśli można dzięki temu uzyskać poprawę innych. Przypuśćmy, że hodujemy rasę, w której liczebność wynosi 500 sztuk. Powiedzmy, że średni wynik badania w kierunku dysplazji stawów biodrowych, ustalony na podstawie 80 osobników wynosi 15,0 punktów. Tymczasem trafiamy na psa doskonałego pod względem cech fizycznych i psychicznych, lecz o wyniku badania w kierunku dysplazji wynoszącym 31 punktów. Oczywiście, można powiedzieć, że z tego tylko powodu pies ten nie nadaje się do hodowli. Czy nie szkoda jednak innych jego zalet? Osobiście uważam, że należałoby spróbować." W brytyjskim, punktowym systemie oceny dysplazji podoba mi się to, iż wynik konkretnego psa odnosi się do średniej w rasie, a nie jak u nas do arbitralnie przyjętego A czy B takiego samego dla wszystkich ras, w systemie angielskim średnia dla każdej rasy może być inna i znacznie się różnić. Inną kwestią jest to czy w Polsce mamy 500 sztuk rasowych (rodowodowych), mających uprawnienia hodowlane owczarków podhalańskich ? - niestety, nie. Nie można powiedzieć, że dysplazja stawów biodrowych to problem psów rodowodowych. Kundelki o podobnym typie budowy - duże, ciężkie i szybko rosnące - też mają dysplazję. Różnica polega na tym, że psy rodowodowe są zdecydowanie częściej badane w tym kierunku, w celu kwalifikacji hodowlanej, bardzo często mimo braku jakichkolwiek objawów klinicznych. Psy nie rasowe badane są dopiero gdy wystąpią objawy kliniczne. A w doniesieniach naukowych możemy przeczytać, że około 30% dysplastycznych psów będzie wymagało leczenia w późniejszym życiu. Pozostałe 70% przeżyje swoje życie i nikt o tym nie będzie wiedział. W wątpliwość poddaje się również zasadność profilaktycznych operacji szczeniąt ocenianych jako zagrożone wystąpieniem choroby - bo dane wskazują, że jedynie u ok. 6% tych szczeniąt z określoną "luźnością" stawu rozwinie się w trakcie rozwoju choroba zwyrodnieniowa upośledzająca w różnym stopniu motorykę psa. Nie można powiedzieć, że to tylko nasz - Polaków problem (bo sprzęt..., bo ludzie..., bo kultura hodowli...) - czasem słyszy się takie głosy - nie znam kraju gdzie dysplazja nie występuje. I różne kraje różnie do tego podchodzą - w jednych używa się do hodowli tylko psy z określonym wynikiem HD (w przypadku owczarka podhalańskiego w Polsce -psy HD A lub HD B, suki HD A, HD B lub HD C). W innych można rozmnażać również psy z HD D lub HD E np. Finlandia. Trzeba tu też zaznaczyć fakt, że przy takim podejściu Finowie dysponują bardzo ciekawymi danymi. Ogólnodostępne, publikowane w Internecie są wyniki badań konkretnych psów, zestawia się wyniki rodziców i potomstwa - wyrażając procentowo ile potomków zostało przebadanych, jakie są wyniki poszczególnych psów z tego skojarzenia, jak również procentowo ile jest wyników A, B, C, D i E, w danym miocie, jakie są wyniki w poszczególnych hodowlach itd., itp. Uważam, że wiedza taka jest po prostu bezcenna dla postępu hodowlanego w rasie i bardzo praktyczna dla hodowców przy planowaniu kolejnych miotów. Zdarza się przecież, że sam pies może być wolny od dysplazji, ale jego potomstwo z różnymi sukami okazywało się w dużym stopniu dysplastyczne. Możliwa jest również sytuacja odwrotna - dysplastyczny rodzic, a potomstwo w przewadze zdrowe. W kwestii dysplazji wyniki potomstwa wydają się więc bardziej istotne, niż wynik konkretnego osobnika rodzicielskiego. W Polsce niestety takich informacji nie mamy. W odróżnieniu od Finlandii u nas odpowiedni wynik to "być albo nie być" osobnika jako zwierzęcia hodowlanego, jeśli więc ten wynik dobry nie jest to często taki pies po prostu "znika" z wystaw, a czasem również z hodowli, w której mieszkał. I nikt nic nie wie - nie sposób więc ocenić wartość hodowlaną rodziców takiego psa, którzy przecież dalej są w hodowli używani. Osobiście uważam, że problemem, jest również fakt, iż brak jest kompletnych danych dotyczących wyników HD w rodowodach polskich psów. Wyniki HD A jeszcze się spotyka, ale B czy C już rzadko. Często przy tym brak danych przodków w I czy II pokoleniu, o dalszych już nawet nie wspominam. A chyba dobrze by było, by hodowca szukając reproduktora dla swojej suki mógł podjąć świadomie decyzję, mając do wyboru kilka reproduktorów i wiedzę jakie są wyniki przodków, a najlepiej też potomstwa własnej suki czy wybrać tego, w którego rodowodzie jest przewaga A, czy tego gdzie aż roi się od B czy C. Największym jednak problemem dotyczącym dysplazji stawów biodrowych jest fakt, że nie są do końca wyjaśnione przyczyny jej powstawania. W starszych opracowaniach pisano, że w 80-90% odpowiedzialne są czynniki genetyczne, w nowszych odziedziczalność dysplazji określa się na 20-40%. Reszta to już ponoć wpływ środowiska -sposobu odchowu szczenięcia. Selekcja, prowadzona poprzez dopuszczanie do rozrodu tylko osobników wolnych od dysplazji nie daje oczekiwanych rezultatów. Międzynarodowy sędzia kynologiczny, Mirosław Redlicki w artykule "O dysplazji czyli genetyka ilościowa" opublikowanym w czasopiśmie "Przyjaciel Pies" nr 9 wrzesień 2007 pisze: "Pierwszy kompleksowy system selekcji wprowadzono w Szwecji (1959), potem w Wielkiej Brytanii (1960), Szwajcarii (1965), USA (1966) i Niemczech Zachodnich (1967), najpierw dla owczarków niemieckich, potem też dla innych, liczniejszych ras. Początkowo wydawało się, że selekcja jest skuteczna (choć nie we wszystkich krajach: w zależności od ostrości przyjętych kryteriów), ale po czterdziestu latach można już powiedzieć, że skutek jest znacznie mniejszy od oczekiwanego. U owczarków niemieckich częstość przypadków dysplazji zmalała o kilkanaście procent, ale już u nowofundlandów praktycznie wcale. Myślę, że należałoby tu zwrócić uwagę na fakt, iż na przestrzeni tych lat, owczarki niemieckie również eksterierowo zmieniły się znacznie, nowofundlandy raczej nie. W powyższym artykule autor stawia jeszcze jedną bardzo ciekawą tezę: "Powszechnie przyjmuje się, że psy wywodzą się od udomowionego niewielkiego, lekkiej budowy wilka azjatyckiego z Azji Centralnej. Mops, jamnik, Yorkshire terrier, dog i wilczarz irlandzki - wszystkie one są jego potomkami. Ale w takiej postaci, w jakiej dziś je znamy istnieją od niedawna. Czy wilki, szakale i dzikie psy mają dysplazję? Nie wiadomo, bo nikt takich badań nie prowadził. Z pewnością są to zwierzęta doskonale przystosowane, sprawne i skuteczne w walce o przeżycie. Na ile zmiany budowy, masy ciała i proporcji u psów sprzyjają powstawaniu dysplazji? Można przyjąć (choć nie jest to żelazną regułą), że wśród ras cięższych dysplazja występuje częściej niż u lekkich. Możliwe, że selekcjonując różne rasy na ich charakterystyczne cechy budowy, jednocześnie "promujemy" dysplazję. Wiadomo przecież, że te same geny wpływać mogą na wiele różnych cech. Ponadto pomiędzy różnymi cechami istnieć mogą korelacje. Może więc dla wielu ras to, co arbitralnie określamy jako dysplazję jest normą? Całkiem możliwe więc, że skuteczna eliminacja dysplazji doprowadziłaby do tego, że wszystkie psy stałyby się znów podobne do swego przodka." Wnioski bardzo ciekawe zważywszy na to, iż w opracowaniu autorstwa dr Adama M. Janickiego pod tytułem: "Możliwe obiektywne rozwiązanie problemu preselekcji fenotypów miednicy psów obciążonych genetycznie dysplazją stawów biodrowych." autor w podsumowaniu wyników pisze, że wydaje się iż blisko 100% populacji psów niektórych ras jest obciążone genetycznie dysplazją stawów biodrowych. Tylko czy w takiej sytuacji zwalczanie dysplazji ma jakiekolwiek szanse powodzenia? Można by się zastanowić nad hodowlą owczarków podhalańskich zanim wprowadzono selekcje, kwalifikującą do rozrodu tylko psy z określonym wynikiem HD. Na przestrzeni tych kilkudziesięciu lat, psie geny chyba nie zmieniły się tak bardzo, choć teoretycznie sytuacja przed selekcją powinna być gorsza niż dziś. Można domniemywać, iż wówczas kojarzono psy zupełnie przypadkowo pod tym względem i na pewno rozmnażano psy, które w dobie dzisiejszej diagnostyki określano by jako dysplastyczne. Bo zaznaczyć tu trzeba fakt, że to iż jakiś pies porusza się prawidłowo, harmonijnie, bez jakichkolwiek objawów nieprawidłowości, wcale nie oznacza, że mamy do czynienia ze zwierzęciem z HDA. A przecież podhalan to pies, stworzony do pracy w trudnych górskich warunkach, gdzie psy musiały stawić czoła tak sprawnym przeciwnikom jak wilki czy niedźwiedzie. Górale hodowali te psy dlatego, bo były one skuteczne w obronie ich stad owiec. Czy rozmnażano by psy chorowite, które w dużym odsetku urodzonych szczeniąt byłyby z racji problemów z poruszaniem niezdolne do pracy? Myślę, że to niemożliwe. Gdyby "postawić" na naturalną selekcję jako sposób na wyeliminowanie dysplazji, to po kilku wiekach pracy w tak ciężkich klimatycznie i terenowo warunkach, w ogóle nie słyszelibyśmy o tym schorzeniu. A jednak problem istnieje. Na przestrzeni tych lat coś się jednak zmieniło. Na skutek ograniczenia hodowli owiec na Podhalu, a tym samym spadku zapotrzebowania na tego typu psa pracującego, małej popularności rasy i mitu, że nie mogą żyć na nizinach, ograniczeń w osiąganiu uprawnień hodowlanych - oceny z wystaw, wyniki HD - na pewno znacznie zmniejszyła się liczba osobników uprawnionych do rozmnażania, a tym samym znacznie zawęziła pula genowa rasy. Na przestrzeni tych lat na pewno zmieniło się (i to bardzo) środowisko życia psów. To czas super zbilansowanych dla każdego psa karm, super odżywek, wspomagaczy, minerałów i witamin. A pamiętać trzeba, że czynniki środowiskowe też mają udowodniony wpływ na końcowy wynik badania. W niektórych opracowaniach pisze się, że nawet do 70%. Tylko czy przy takim podejściu celowy jest zakaz rozmnażania takiego osobnika? Przecież jego potomstwo może już rozwijać się w zupełnie innych mamy sytuację obecną - psów niewiele, mocno spokrewnione, wąska pula genowa rasy, dalej uszczuplana wykluczaniem z hodowli psów ze złymi wynikami badań. Pozbywamy się więc psów, których cztery pokolenia przodków są sprawdzone pod względem eksterieru i psychiki i spełniają wymogi typowych przedstawicieli rasy. Wcale nierzadko również się zdarza, że 2 pokolenia przodków tych psów, to zwierzęta z wynikami HD A. A ponieważ pula genowa rasy jest zbyt uboga wpisuje się na to miejsce psy bez udokumentowanego pochodzenia, ale mające dobry wynik badania w kierunku dysplazji. Trzeba tu jednak zaznaczyć, że fakt ten nie daje żadnych gwarancji, że potomstwo tego psa też będzie miało wynik HD A. O przodkach tych psów nie wiadomo nic. A może ojciec takiego psa był wnętrem (zważywszy, że może to prowadzić do zmian nowotworowych to problem już jest), a może był tak agresywny, że przyprowadzenie go na wystawę, w tłum obcych psów i ludzi, którzy jeszcze chcą go dotknąć, zajrzeć w zęby i pod ogon, było niemożliwe, a może był tak strachliwy, że wyjście poza furtkę własnego obejścia to nie lada wyczyn, a może zęby..., a może pigment...(o innych szczegółach wzorca pisać już nie będę czy to w ogóle był podhalan, bo przecież nikt tego nie weryfikował), a może miał HD D i nie był dopuszczony do hodowli, a może to był całkiem fajny pies, tylko nikt nie chciał się nim zająć? Może..., może..., może. Ale w hodowli psów wydaje mi się lepsza najgorsza prawda niż niewiedza. Bo wtedy można jej nadać jakiś logiczny kierunek, a nie błądzić po omacku. W przypadku dysplazji sprawa jest i tak szczególnie trudna, bo nie ma jednoznacznej odpowiedzi na pytanie -dlaczego występuje?. Na ile konsekwentna jest walka z dysplazją przy wykluczaniu z hodowli psów sprawdzonych w kilku pokoleniach, u których wiemy gdzie tkwi problem i jednoczesnym przyjmowaniu "niewiadomych" bo nie znamy ani wyników HD, ani oceny eksterieru, ani psychiki przodków. Co więc robić? Ideałem oczywiście byłby stan, gdybyśmy mieli w Ojczyźnie rasy tak dużo owczarków podhalańskich, z tak bardzo różnych linii hodowlanych, że dopuszczanie do rozrodu tylko osobników z wynikiem HD A, nie stanowiłoby zagrożenia dla rozwoju (czy obecnie w ogóle istnienia) rasy. Ale takiej sytuacji nie mamy i długo mieć nie będziemy. Trzeba wybrać jakieś "mniejsze zło". Może na ten moment traktować wynik HD jako bardzo ważną informację o konkretnym psie, ale jego "być albo nie być" w hodowli weryfikować na podstawie np. potomków dwóch pierwszych miotów, z różnymi partnerami, które musiałyby być prześwietlone w 60-70%?. W wypadku wyników gorszych od HD C warunkiem byłaby również doskonała psychika, wybitny eksterier, harmonijny ruch i partner sprawdzony w innych skojarzeniach pod względem wyników potomstwa? Zbierając przy tym jak najwięcej informacji i danych o wartości hodowlanej poszczególnych psów używanych w hodowli. Przy takim podejściu myślę, że byłyby one i znacznie bogatsze i bardziej wiarygodne. Przy jednoczesnej jawności takich danych i dla hodowców, i dla potencjalnych nabywców szczeniąt, nie sądzę, żeby był wielki problem z wykorzystywaniem w hodowli psów, dających w znacznym odsetku dysplastyczne szczenięta, nawet jeśli wynik własny tych psów to HD A. Dysplazja to temat bardzo trudny, rodzący bardzo wiele emocji, a alternatywą mogłoby być w ogóle zaprzestanie hodowli takich ras jak owczarek podhalański i wtedy już moglibyśmy naszym wnukom tylko pokazywać na zdjęciach, że kiedyś istniały takie piękne białe psy o wspaniałej psychice, przez wieki całe kształtowane w surowych, górskich warunkach by ochraniać swoją ludzką i zwierzęcą rodzinę. Barbara Sell "Badziar" Od pierwszych tygodni życia berneńczyki to psy bardzo towarzyskie, o miłym i łagodnym usposobieniu, które kochają kontakt z człowiekiem. Dzięki swojemu dobremu charakterowi mogą być idealnym członkiem rodziny z dziećmi. Należy jednak pamiętać, że berneńczyk waży średnio około 40-50 kg i może w ferworze radości przewrócić dziecko, a nawet dorosłego, dlatego nie powinno się zostawiać małych dzieci samych, bez opieki, nawet z najspokojniejszym psiakiem. Berneńczyki to psy mocno przywiązujące się do swoich właścicieli, można powiedzieć, że dewizą życiową berneńczyka jest: „Gdzie Pan mój, tam i ja”. Są to psy, które zdecydowanie źle znoszą samotność czy zamknięcie w kojcu. Ich natura jako psa pasterskiego predysponuje je na dobrego stróża domu, ale przypomina też o dużej potrzebie ruchu. Kiedy zaczyna go brakować, berneńczyk szybko zaczyna przybierać na wadze, a niestety jest to rasa z ogromną tendencją do otyłości, co się z tym wiąże – jest predysponowany do problemów ze stawami i z sercem. Z powodu swojej budowy berneńczyki nie są raczej psami stworzonymi do długich biegów czy wielogodzinnych szaleństw z piłką, ale za to świetnie sprawdzi się dla nich na przykład pływanie. Są to psy, które uwielbiają pracować, do dziś dnia w niektórych rejonach Szwajcarii, skąd pochodzi ta rasa, wykorzystuje się je do pracy w gospodarstwach, np. do ciągnięcia różnego rodzaju wózków i małych przyczepek. Dorosły, wyszkolony berneńczyk potrafi uciągnąć masę kilkadziesiąt razy cięższą od samego siebie, jak na przykład niewielki samochód osobowy! Również psi sport, jakim jest obedience (tzw. sportowe posłuszeństwo) może być świetnym pomysłem na wspólną zabawę i ćwiczenia z tym inteligentnym i ciekawskim czworonogiem. ZDROWIE Niestety berneńczyki nie są psami żyjącymi zbyt długo, średnia wieku to około 8 lat. Jak u wszystkich psów z grupy molosów, również u berneńczyków narządy narażone są na większe obciążenia, które skracają długość życia psa. U psów tej rasy dość powszechna jest też niestety podatność na choroby nowotworowe, jak np. najczęściej spotykana histiocytoza, zwana też rozsianym mięsakiem histiocytarnym, limfosarkoma, inaczej chłoniakomięsak, guz komórek tucznych czy mięsak naczyń krwionośnych, czyli hemangiosarcoma. Jak wiele dużych ras, berneńczyki mogą być obciążone dysplazją stawów biodrowych, jednak wszystkie zarejestrowane hodowle, aby móc dopuścić psa lub suczkę do rozrodu muszą obowiązkowo wykonać badania prześwietlenia stawów biodrowych, a także coraz częściej stawów łokciowych. U berneńczyków mogą występować również wszelkiego rodzaju alergie, choroby kości, problemy z uszami i oczami oraz dość częsty problem, jakim jest skręt żołądka. Między innymi dlatego warto pamiętać o specyficznych potrzebach żywieniowych tej rasy. Te psy to prawdziwe łakomczuchy, dlatego często zdarza się, że nie gryzą pokarmu, a łapczywie połykają duże porcje, co może prowadzić do wcześniej wspomnianych problemów układu trawiennego. Należy pamiętać, że każdy pies jest inny i dla każdego należy indywidualnie dobrać odpowiednią dietę, jednak zaleca się podzielenie posiłków na 2-3 porcje dziennie, w dawkach ustalonych przez producenta danej karmy lub w oparciu o konsultację z weterynarzem czy doradcą żywieniowym. Bardzo ważnym elementem jest stały dostęp do czystej, świeżej wody. Zwłaszcza w cieplejsze dni trzeba zapewnić psu dostęp do chłodnej wody, ponieważ berneńczyki niezbyt dobrze czują się w wyższych temperaturach. Za to deszcz, śnieg i minusowe odczyty termometrów nie sprawiają im żadnego problemu. Ich długa, gęsta sierść (prosta lub lekko falowana) jest bardzo dobrym izolatorem, przez co latem chroni skórę od nadmiaru słońca, a zimą utrzymuje ciepło. PIELĘGNACJA Można pomyśleć „gęsta sierść – gęsty problem”, ale na szczęście pielęgnacja szaty berneńczyka nie jest aż tak skomplikowana. W zależności od pory roku, a konkretniej okresu linienia psa, który zazwyczaj występuje na początku jesieni i na początku wiosny, należy regularnie raz w tygodniu wyczesywać psa szeroką włosianą szczotką lub pudlówką, a w okresie wymiany okrywy włosowej można także użyć specjalnych trymerów. U berneńczyków można wykonywać dodatkowe zabiegi pielęgnacyjne, takie jak przystrzyganie włosów przy uszach, wycinanie włosków między palcami, przycinanie pazurów czy kąpiel, przy czym tą ostatnią wykonujemy raczej niezbyt często. Kiedy już zdecydujemy się na kąpanie berneńczyka, warto zainwestować w profesjonalne kosmetyki lub udać się do wykwalifikowanego salonu groomerskiego. Warto jednak upewnić się – jeśli chcemy przygotowywać psa do wystawy – czy w wybranym salonie na pewno przygotowuje się berneńczyka według wzorca rasy! Ważna dla potencjalnego właściciela berneńskiego psa pasterskiego, ale też każdej innej rasy, jest wiedza na temat dokumentów, które otrzymuje się wraz z zakupem psa. Każdy szczeniak z hodowli zarejestrowanej w FCI (Fédération Cynologique Internationale) posiada metryczkę, która umożliwia wyrobienie rodowodu. Każdy hodowca sprzedając szczeniaka, czy też dorosłego psa, powinien podpisać umowę kupna-sprzedaży zawierającą wszystkie dane hodowli, hodowcy i kupującego oraz zobowiązania obydwu stron. Zarejestrowana hodowla to dobry wybór także dlatego, że kupując psa wiemy, że obydwoje rodziców przeszło zarówno badania weterynaryjne, jak i psychiczne w celu wykluczenia wad psychicznych i zmniejszenia prawdopodobieństwa występowania wad fizycznych. Aby berneńczyk mógł zostać reproduktorem lub suką hodowlaną musi spełnić szereg kryteriów, takich jak odpowiednia ilość uzyskanych bardzo dobrych lub doskonałych ocen na wystawach krajowych i międzynarodowych, przejść specjalnie dostosowany test psychiczny, na którym sprawdza się jego zachowanie w stosunku do innych psów, do innych ludzi, sprawdza się jego reakcję na sytuację niespodziewaną i stresującą (w tym wypadku wystrzał z pistoletu startowego) oraz musi przejść badania weterynaryjne, czyli między innymi wspomniane wcześniej prześwietlenia stawów. Dopiero, kiedy dany pies czy suczka spełnią te kryteria, mogą zostać dopuszczone do rozrodu. Podsumowując. Dlaczego warto zdecydować się właśnie na berneńczyka? Ja wybrałam tę rasę przede wszystkim dlatego, że są to psy idealnie sprawdzające się w gospodarstwie, wśród wielu innych zwierząt, w moim wypadku są to konie. Do stajni często przyjeżdżają też rodzice z dziećmi, większe zorganizowane grupy czy wycieczki. Berneńskie psy pasterskie będą pilnować posesji, ale kiedy widzą, że właściciel jest pozytywnie nastawiony do gości, zamienią się w żywe maskotki do głaskania, a dzięki swojej cierpliwości i łagodności będą spokojnie reagować nawet na zbyt natrętne dzieci, które na widok tych puchatych kulek często reagują piskiem i ogromną fascynacją. Z całego serca polecam tę rasę każdemu, nawet mniej doświadczonemu wielbicielowi psów, ponieważ są to stworzenia z ogromnym, kochającym sercem, bardzo inteligentne i lojalne. Prawdziwi przyjaciele na całe życie.

ile żyje pies z dysplazją