Zapytaj jasno, dlaczego zmienił swoje zachowanie. Miej cierpliwość: nie przytłaczaj drugiej osoby, nie prześladuj jej i nie przekraczaj granic prywatności. W przeciwnym wypadku sama oddalisz ją od siebie jeszcze bardziej swoim dziwnym zachowaniem. Okaż empatię : jeśli partner ma trudny czas, postaw się na jego miejscu i okaż Jestem po trzydziestce. W mojej rodzinie królował alkoholizm, przemoc emocjonalna i rzadziej fizyczna. W szkole z rówieśnikami też mi się za bardzo… Ale to jest słabe. Nie ma to jak pobić kogoś, bo ma inną koszulkę. Ot, mentalność "kibiców". 02 May 2023 20:21:46 beat-up. przymiotnik. zdezelowany, rozwalający się. Angielskiego najszybciej nauczysz się online. Wypróbuj za darmo kurs eTutor. beat oneself up - tłumaczenie na polski oraz definicja. Co znaczy i jak powiedzieć "beat oneself up" po polsku? - bić się w pierś, winić się. Ale to jest silniejsze ode mnie. But the other thing is stronger in me. Wybacz, że cię zawiodłem, ale to silniejsze ode mnie. I am so sorry that I let you down, but this…. This is bigger than me. To jest silniejsze ode mnie. This is stronger than I am. To było… silniejsze ode mnie. It was-- It was stronger than me. Akceptacja siebie. To nie musi być od razu miłość własna. Kocham siebie i ubostwiam. Nie. Nie.musisz tego od siebie wymagać. A anwet nie jest to rzecz niezbędna aby zaufac sobie w temacie odzywiania intuicyjnego, świadomego. Miłość własna najczęściej przychodzi z czasem. Jest jakby drugim etapem. Ale najpierw potrzeba tej akceptacji. . Przez ostatnie 4 lata pracy w banku prowadziła zajęcia jedynie dla małych, wewnętrznych grup pracowników i zawsze miała świetne oceny. Mówiąc to, gdzieś w oddali słuchać gwar widowni, która w czasie przerwy oczekiwała kolejnego mówcy i zwyczajnie zaczęła się niecierpliwić. Sylwia zgubiła swoje magiczne notatki (tak je właśnie nazywała) i myśli, że bez nich nie może wyjść na scenę. Więc powtarzam jej: – Nie chodzi o Twoje notatki, ale o Ciebie! Ty potrafisz przemawiać przed grupą ludzi. Zapomnij o notatkach. Czas uwierzyć w siebie i wyjść na scenę! Wchodzi. Tłum cichnie i wstrzymuje oddech. Nareszcie! Sylwia nie potrzebuje żadnych magicznych notatek. Uwierzyła w siebie, zaufała własnym umiejętnościom i uciekła przed strachem, który jeszcze 5 minut temu paraliżował ją. Co to ma wspólnego z Tobą? Ten artykuł jest o uciekaniu. O tym, jak samemu przestać chować się przed wspaniałymi okazjami, wątpić w swoje zdolności i zacząć w siebie naprawdę wierzyć. Dlaczego potrzebujesz wiary w siebie? Wiara w siebie jest niezbędna. Pomyśl sam, jak wielu rzeczy nie zrobiłeś albo nawet nie spróbowałeś, ponieważ brakowało Ci wiary w siebie? Być może nawet nie mogłeś usnąć ze złości, że nie podjąłeś wyzwania. Czasami, mimo wielu lat doświadczenia, dużych umiejętności i właściwego przygotowania, wątpliwości potrafią się zakraść w najmniej spodziewanej chwili, prawda? Spraszają się do Twojego umysłu jak niechciani goście, tylko dlatego, że już się kiedyś u Ciebie bawili. Mam na myśli wątpliwości takie jak: Czy naprawdę mogę to zrobić? Inni ludzie są lepsi, mądrzejsi, bardziej wartościowi niż ja. Co inni pomyślą, jeśli to zrobię/powiem. Nie mogę ryzykować porażki. Sukces jest dla innych, nie takich jak ja! Jeśli masz kłopot z wiarą w siebie, szybko naucz się i zapamiętaj poniższe sposoby oraz praktykuj tak często, jak się da. 7 sposobów na większą wiarę w siebie, fot. 1. Zapamiętaj, że wiary w siebie można się nauczyć Twój poziom wiary w siebie nie jest ustalony i wyryty na zawsze w kamieniu. Wszyscy możemy być elastyczni i zmieniać się. Urodziłeś się na tym świecie bez wiedzy o tym, co możesz albo czego nie możesz zrobić. Z biegiem lat, dzień po dniu, tydzień po tygodniu, życie uczyło Cię, jak się ograniczać. Bardzo młode dziecko nigdy nie powie: „nie jestem osobą, która by…”. Jeszcze się nie nauczyło ograniczać swoich własnych horyzontów, ani nie słuchało pesymistów. To oznacza, że jednym z pierwszych kroków, jaki musisz wykonać, to ponownie zbadać i odrzucić wiele ograniczających myśli, które miałeś o sobie; myśli, które nagromadziłeś w trakcie całego swojego życia. 2. Pokonaj wewnętrzny negatywny głos Kiedy zaczniesz w siebie wątpić, posłuchaj przez chwilę tego małego, negatywnego, wewnętrznego głosiku. Czyj to głos, tak naprawdę? Rodziców, kolegów ze szkoły, a może wątpliwej jakości autorytetów? Jedno jest pewne; ten mały wewnętrzny, krytyczny głos nie był na początku Twój. Może teraz udawać, że należy do Ciebie, ale naprawdę tak nie jest. Powiedz sobie: „To nie jest mój prawdziwy głos!”. Następnie zacznij z nim walczyć, a następnie po prostu naucz się go ignorować, by przestał sabotować Twoje wysiłki. 3. Zamień słabość w siłę Kiedy skupiamy się na tym, co z nami jest nie tak, zamiast na tym, co jest w porządku, wtedy tracimy szansę na budowanie solidnej wiary w siebie. Nie powinniśmy zakładać, że nie ma w nas niczego do poprawy, ale skupienie się tylko na słabościach nie da rezultatów bez a) podejmowania kroków w kierunku poprawy i b) skupieniu się też na naszych mocnych stronach. Dla przykładu, jeśli wiesz, że potrafisz być uparty, znajdź w tym coś pozytywnego. Upartość dobrze użyta nazywa się determinacją. Jeśli dużo się martwisz, pozytywną tego stroną jest potężna wyobraźnia, która we właściwych okolicznościach może być dobrze wykorzystana. Każde negatywne przekonanie, które o sobie posiadasz, zamień kreatywnie w ten sposób, że stanie się pozytywną cechą. Być może nagle odkryjesz, że to ćwiczenie będzie przyjemne i przydatne. Następna wskazówka jest moją ulubioną: 4. Stwórz swoje super moce Pomyśl o mocach najbardziej popularnych superbohaterów i zapisz je, zanim zaczniesz dzień. To mogą być takie rzeczy jak super szybkość, zdolność chodzenia po ścianach, latania… cokolwiek. Dlaczego to sugeruję? Ponieważ naładowanie Twojego umysłu pozytywnymi cechami może zmienić Twoje zachowanie. Nie zaczniesz latać na ratunek ludziom w opałach, ale cała idea wyobrażania sobie mocy superbohatera opiera się na byciu zdolnym do czegoś, odwadze i kompetencjach, dlatego przed rozpoczęciem każdego dnia naładuj swój umysł takimi wyrażeniami. Oprócz mocy superbohatera, zapisz wszelkiego rodzaju inne pozytywne cechy (bez względu czy uważasz, że je posiadasz). Zrób to za chwilę. Dla przykładu, mogę napisać: Siła. Godność. Spokój. Inteligencja. Humor. Szczodrość. Bystrość. Charyzma. Seksapil. Otwartość. Popularność. Determinacja. I tak dalej. Nie proszę Cię o skupienie się na własnych teraźniejszych, ani nawet na przyszłych cechach, lecz tylko na słowach. Każdego dnia poświęć chwilę na zapisanie ich, a następnie na przeczytanie kilka razy (bez znaczenia, czy każdego dnia jest to podobna lista). Następnie pomyśl o tym, co każde słowo dla Ciebie znaczy. Będziesz zdumiony swoimi wewnętrznymi zmianami. 5. Zostań swoim własnym trenerem Jeśli zauważysz, że wątpliwości zadzierają swoje paskudne głowy, wyobraź sobie (tą trzeźwo myślącą częścią siebie), że jesteś trenerem, a niespokojna cześć Ciebie jest osobą, z którą musisz porozmawiać. Pomyśl, co byś powiedział komuś, w kogo naprawdę wierzysz, jeśli zacząłby okazywać wątpliwości. Usiądź i powiedz te same rzeczy do siebie. Więc jeśli wybierasz się na rozmowę kwalifikacyjną i słyszysz „samego siebie” okazującego wątpliwości, usiądź na kilka chwil, zamknij oczy i poucz w ten sposób: “Słuchaj, możesz to zrobić! Mały niepokój to coś naturalnego i znaczy tylko tyle, że dbasz o to, co robisz! Masz całe potrzebne doświadczenie i kompetencje! A teraz idź tam i przestań się mazgaić! Nawet jeśli nie dostaniesz tej pracy, to będę z Ciebie dumny, bo się starałeś! Wyobraź sobie porządnego i życzliwego trenera. Czy to ktoś, kogo znasz, albo kogo chciałbyś poznać? Niezależnie od tego, w takich chwilach mówienie do siebie jakbyś był inną osobą (w myślach) może szybko podbić Twoją pewność siebie. 6. Wykonaj trening bohatera Trening bohatera to świetny sposób na zwiększenie własnej wiary w siebie. Pomyśl o sytuacji, w której brak wiary w siebie Cię powstrzymuje. Teraz pomyśl o swoim bohaterze, który może być światowym przywódcą, bohaterem filmu albo znanym człowiekiem z drugiego końca ulicy. Teraz zamknij oczy i wyobraź sobie dokładnie, jak radzą sobie on z sytuacją. Wyobraź sobie na kilka chwil, że jesteś nim, przeżywasz tę sytuację w jego skórze. Rób to, aż zauważysz, że możesz przenieść jego cechy na siebie. 7. Stwórz potężną wizję siebie Wiara w siebie przychodzi nie tylko w wyniku przekonywanie siebie, że potrafisz coś zrobić. Tak naprawdę prawdziwa wiara w siebie pochodzi od stworzenia wizji, że możesz cieszyć się towarzystwem innych ludźmi, rozwijać karierę lub jakiś biznes, prowadzić bloga albo napisać książkę. Stwórz więc wizję czegokolwiek co chcesz zrobić albo tego, kim chcesz być. Wyrób sobie nawyk siadania, zamykania oczu i widzenia siebie samego, zachowującego się stanowczo, spokojnie i silnie. To potężne ćwiczenie wizualizacyjne oznacza, że od samego siebie możesz uczyć się jak być pewny, przekonany o własnej wartości i zachowywać się w sposób maksymalizujący szanse na sukces. Wyobraź sobie, że oglądasz siebie w telewizji. Ten Ty na ekranie pokazuje Tobie patrzącemu, jak zachowywać się z pewnością siebie. Im częściej będziesz to robił, tym szybciej zaczniesz odkrywać, że naturalnie stajesz się jak ten z filmu. Wiara w siebie nie oznacza arogancji albo ślepoty na własne ograniczenia. Z drugiej strony nie oznacza też wierzenia, że jest się idealnym. Twoja wiara w siebie musi skupiać się na tym, kim się staniesz. A ważna część wiary w siebie pochodzi z wiedzy o swoich słabościach i radzenia sobie z nimi w życiu. Jeśli ten artykuł Cię zainteresował, zachęcamy od zapoznania się z fachową literaturą. Kliknij i zobacz książki o pewności siebie z różnych księgarni internetowych. Wiara w siebie umożliwia Ci czynienie błędów i radzenie sobie z potknięciami, poprzez widzenie ich takimi, jakie są: drobnostki, a nie koniec świata. Dzięki temu przestaniesz uciekać przed wieloma okazjami, które mogą być dla Ciebie potencjalnymi, wielkimi życiowymi szansami. Dostrzeżesz też coś jeszcze: kiedy rośnie Twoja pewność siebie, ludzie dookoła też zaczynają bardziej w Ciebie wierzyć. Polub fanpage platformy e-learning na Facebooku Poniżej opiszę dokładnie, jak jak zwiększyć pewność siebie. Co zyskasz? Całkowity luz i brak stresu przy występowaniu przed większą liczbą ludzi. Spokój i pewność podczas poznawania nowych osób. Wytrwałość w dążeniu do osiągania swoich celów. A co najważniejsze, wreszcie Ty zaczniesz tak naprawdę decydować o swoim życiu. Pobierz 21-dniowy Program Poszerzania Strefy Komfortu i zwiększ pewność siebie Bezużyteczny strach Pewność siebie to myślenie w odpowiedni sposób i robienie w głowie rzeczy, które są przeciwieństwem lęku czy strachu przed nieznanym. Widzisz, w tych czasach lęk jest czynnikiem sabotującym wszelkie nasze działania. Kiedyś, gdy nasi przodkowie walczyli w lasach o przetrwanie, lęk był bardzo ważny, aby gatunek przeżył. Teraz jednak to uczucie opanowało życia większości ludzi i nie pozwala im normalnie funkcjonować. W 99% przypadków strach jest bezużyteczny i nieracjonalny. Czasy się zmieniły, a my boimy się najzwyklejszych codziennych sytuacji. Ile razy bałeś się jakiegoś egzaminu lub spotkania z nową osobą? Zastanów się, co dał Ci ten strach? Wydaje mi się, że znacznie lepiej wypadłbyś w powyższych sytuacjach, gdybyś był spokojny i pewny siebie. Pewność siebie przydaje się nie tylko w codziennym życiu. Chcesz spełnić swoje marzenia? Wielkie osiągnięcia potrzebują odważnego działania. Jeśli chcesz odważnie działać, musisz być pewny siebie. Najpierw zajmiemy się tym, czym jest pewność siebie jako podejście do otaczającego nas świata, a następnie tym jak zwiększyć pewność siebie. Zmiana podejścia i przekonań da nam pewność na głębszym i trwalszym poziomie. I na tym skup się najbardziej (pierwsze 3 akapity). Następnie opiszę kilka ćwiczeń, dzięki którym dowiedz się jak zwiększyć pewność siebie na poziomie emocjonalnym. Jest mniej trwała, bo mija, ale może być naprawdę silna. Pamiętaj więc, że pewność siebie może być emocją, która tak jak na przykład radość - raz jest, raz jej nie ma. Warto nauczyć się, jak ją wywoływać. Jednak najważniejsza dla Ciebie będzie zmiana podejścia na takie, gdzie nie będzie miejsca na lęk czy strach przed nieznanym. O tym poniżej. Relacja z samym sobą Podstawą pewności siebie jest akceptacja swojej osoby. To jest absolutnie najważniejsze. Zdaj sobie sprawę z wszystkich swoich wad i zaakceptuj je. Doceń swoją wartość. Jesteś absolutnie wyjątkową jednostką i zasługujesz na to, aby czuć się ze sobą świetnie. Jeśli chcesz wiedzieć, co mam na myśli, zrób następujące ćwiczenie: wymień sobie w głowie rzeczy związane z Tobą, z których jesteś dumny. Pomyśl o wszystkim, na przykład o tym że masz ciekawe zainteresowania, ładny pokój, fajnych przyjaciół, czy nawet że dobrze grasz w siatkówkę. Już sam fakt, że czytasz ten artykuł świadczy o tym, że jesteś zmotywowany do rozwoju, a to jest powód do dumy! Najlepiej wypisz te rzeczy - tak dużo, jak tylko potrafisz. W ten sposób wzmocnisz swoje przekonanie o własnej wartości. Znaczna część mojego autorskiego, multimedialnego programu budowania pewności siebie Life Architect BOX jest poświęcona praktycznym ćwiczeniom właśnie z zakresu pracowania nad akceptacją samego siebie i wzmacniania poczucia własnej wartości. To najlepsza droga do tego, aby osiągnąć naturalną i autentyczną pewność siebie. Pewne siebie przekonania Gdy już znasz swoją wartość, czas na zmianę przekonań. Największą chorobą ludzkości jest myśl "a co sobie inni pomyślą?". Zastanów się, ile razy robisz coś wbrew sobie, bo ktoś inny mógłby sobie pomyśleć coś dziwnego. Tak wielu ludzi pozwala kontrolować sobie życie przez strach o opinię drugiego człowieka. Jak zwiększyć pewność siebie? Musisz podjąć decyzję - albo chcesz sam decydować o swoim życiu, albo będą decydować o nim inni. Niech sobie ludzie myślą, co chcą, jakie to ma dla Ciebie znaczenie? Chyba nie chcesz za kilka lat spojrzeć na swoje życie i zauważyć, że jest ono wypadkową "potencjalnych" myśli i opinii innych ludzi. Ja chcę sam decydować o swoim życiu. Nie wydaje Ci się chore rezygnowanie z rzeczy, których pragniesz, bo według Ciebie ktoś może pomyśleć sobie coś złego o Tobie (a w większości przypadków sobie nic takiego nie pomyśli)? W mojej pracy indywidualnej z osobami, którym brakuje pewności siebie, zawsze ważną kwestią jest zmiana tych najbardziej ograniczających przekonań typu "ludzie pomyślą, że jestem dziwny", "każdy się będzie ze mnie śmiać", "oni będą się na mnie krzywo patrzeć". Te przekonania są fundamentem stresu, który się pojawia, gdy masz zacząć działać. Pozbądź się ich, a zrobisz naprawdę duży krok do przodu w zbudowaniu pewności siebie. Paradoksalnie, gdy mówisz to, co masz na myśli i działasz bez strachu o opinię innych, tym sposobem właśnie zyskujesz wielki szacunek swojego otoczenia. Ludzie wtedy widzą, że jesteś pewny swojego i że należy Ci się respekt. Pamiętaj więc - nie ma znaczenia, co inni myślą o Tobie i Twoich zachowaniach. Ty sam decydujesz o jakości swojego życia! Poniżej wypisałem przekonania, które wspomagają pewność siebie. Potraktuj je jako myśli budujące punkt widzenia, który chcesz przymierzyć na parę dni. W najbliższym czasie zachowuj się tak, jakby były one prawdziwe. To Twój mały krok do znalezienia odpowiedzi na pytanie, jak zwiększyć pewność siebie. Obserwuj, jak zmieniają się Twoje myśli i reakcje, gdy patrzysz na świat przez inne okulary. Zmiana przekonań to bardzo ważny element pracy nad poczuciem własnej wartości. Nie ma porażek, są tylko informacje zwrotne. To ja decyduję o tym, jak wpływa na mnie to, co myślą i mówią inni. To ja wybieram, jak się czuję w każdej chwili. Moje wady są normalną częścią mojego życia, akceptuję je w pełni. Wszystko jest ze mną w porządku. Jestem wartościowy i wyjątkowy. Poszerzanie strefy komfortu Kolejną kwestią jest Twoja strefa komfortu i jej poszerzanie. Strefa komfortu to zakres zachowań i sytuacji w Twoim życiu, w których czujesz się komfortowo, bezpiecznie i pewnie. Rzeczy, które są poza Twoją strefą komfortu, wywołują w Tobie stres i niepewność. Przykładowo, podchodzenie do nieznajomych osób na imprezie w celu nawiązania znajomości może leżeć poza Twoją strefą komfortu, ale już pytanie ich o godzinę może się w niej znajdować. Cała sprawa polega na tym, aby cały czas poszerzać tę strefę i włączać do niej nowe elementy Twojego życia. Gdy coś się w niej znajduje, nigdy nie będzie wywoływać w Tobie lęku czy stresu. Jak poszerzać swoją strefę komfortu? Tylko i wyłącznie poprzez robienie rzeczy, które znajdują się poza jej granicami. Bo gdy doświadczysz na samym sobie, że Twoje obawy nie miały sensu, już więcej się one nie pojawią. Dlatego codziennie rób rzeczy, które wcześniej wywoływały w Tobie lęk. To bardzo ważny krok do tego, jak zwiększyć pewność siebie. Kilka przykładów. Idąc ulicą uśmiechaj się szczerze do nieznajomych. Jadąc tramwajem lub autobusem, śpiewaj pod nosem jakąś piosenkę, wyraźnie poruszając ustami. Odwiedzaj miejsca w mieście, w których nigdy nie byłeś. Zagaduj na ulicy do osób, których nie znasz. Pytaj ich o drogę lub opinię na jakiś temat. Przejdź przez supermarket z jedną ręką uniesioną w górze. Idź sam do klubu i poznawaj ludzi. Wskocz do fontanny. Ok, chyba już załapałeś na czym to polega :) Takie "misje" to zdecydowanie najlepszy sposób na zwiększenie swojej pewności siebie. Jak już je będziesz robić, Twoja strefa komfortu powiększy się szybko i trwale, a razem z nią Twoja pewność siebie. I to się tyczy wszystkich obszarów życia. Chcesz być bardziej pewny siebie, występując publicznie? Jak najczęściej występuj publicznie. Dzięki takiemu podejściu będziesz czuć się znacznie lepiej w zdecydowanie większej liczbie kontekstów. Pamiętaj żeby robiąc wszystkie te czynności, czuć się jak najlepiej, z absolutnym luzem i poczuciem pewności siebie. Wypisz sobie na kartce czynności, które będziesz robić przez następny tydzień. Wybierz z powyższych lub wymyśl swoje i wpisz po jednej na każdy dzień. Zacznij od najdrobniejszych rzeczy (np. uśmiechanie się do ludzi na ulicy), wybierając potem coraz trudniejsze czynności. Zobaczysz, że tylko na początku przyprawią Ci trochę stresu. Po krótkim czasie będziesz wręcz czuć, jak stajesz się coraz bardziej pewny siebie. Kiedyś po jednym z prowadzonych przeze mnie szkoleń razem z uczestnikami poszliśmy do centrum miasta i zaczęliśmy robić rzeczy, które społecznie mogły być uznane za "dziwne". Już po godzinie tego typu zabawy większość z nas złamała swoje bariery i pojawił się luz oraz pewność siebie. Jeśli potrzebujesz dobrego planu zadań na każdy dzień, polecam Ci zapoznanie się z Programem Poszerzania Strefy Komfortu, który zawarłem w moim autorskim programie rozwoju osobistego Life Architect BOX - Zbuduj prawdziwą pewność siebie. To 30-dni metod i ćwiczeń, dzięki którym wzmocnisz swoją samoocenę i poczucie własnej wartości. To odpowiedź na pytanie, jak zwiększyć pewność siebie w praktyce. Pewność siebie jako emocja Innym sposobem na bycie pewnym siebie jest wywoływanie jej poprzez podkręcenie emocji. Możesz sprawić, że w określonych sytuacjach będziesz czuć przypływ odwagi i zdecydowania. Poniżej opisuję kilka ćwiczeń z książki Paula McKenny pod tytułem "Grunt to pewność siebie", które pomogą Ci zwiększyć pewność siebie. - Wyobraź sobie, że siedzisz na krześle, a naprzeciwko Ciebie siedzi nieco pewniejsza wersja Ciebie. Teraz wyobraź sobie, że wchodzisz w ciało tej osoby i na chwilę stajesz się nią. Obserwuj świat z jej perspektywy i wczuj się w jej emocje. Przed sobą zobacz siedzącą na krześle jeszcze pewniejszą i bardziej wyluzowaną wersję siebie. Wciel się w nią. Powtarzaj te kroki jeszcze kilka razy, aż przepełni Cię pewność siebie. - Pomyśl o jakiejś osobie, która jest bardzo pewna siebie. Może być to postać z jakiegoś filmu. Wyobraź sobie sytuację, w której ta osoba w pełni wykazywała się tymi cechami. Następnie wciel się w tę postać i bądź nią przez kilka chwil. Patrz jej oczami i zachowuj się tak jak ona. Opuść jej ciało i wyobraź sobie siebie w jakiejś życiowej sytuacji, zachowując się tak jak ta osoba. - Trening przed lustrem. Stań przed lustrem. Przez całą pierwszą minutę wyświetlaj w swojej wyobraźni ruchome filmy z Tobą w roli głównej. Zobacz swoją przyszłość i momenty w których odnosisz sukces. Niech obrazy będą żywe i kolorowe. Druga minuta: zamknij oczy i pomyśl o kimś, kto Cię bardzo kocha. Teraz otwórz oczy i spójrz na siebie oczami tej osoby. Poczuj tą szczerą miłość. Przez całą trzecią minutę praw sobie komplementy. Mów do siebie głośnym i pewnym głosem wewnętrznym i mów same miłe rzeczy. Wykonuj to ćwiczenie codziennie, potrzebujesz na nie tylko 3 minuty. - Pewność siebie a fizjologia. Gdy idziesz przez miasto, idź wyprostowany z klatką piersiową wypiętą do przodu. Głowę miej wysoko i patrz przed siebie. Idź wolniej niż zwykle. Bądź całkowicie wyluzowany, stawiaj pewne kroki. Ćwicz taką postawę, aż stanie się to Twoim nawykiem. Sam sposób takiego chodzenia uruchomi w Tobie emocję pewności siebie, a ponadto będziesz odbierany przez innych jako osoba spokojna, zdecydowana, opanowana i pewna swojego. Jeśli dokładnie zajmiesz się każdym z opisanych przeze mnie aspektów pewności siebie, gwarantuję Ci, że zwiększysz jej poziom w znacznym stopniu. Pomoże Ci to na każdym kroku Twojego życia. Daj znać w komentarzach o efektach Twojej pracy! A jeśli chcesz dokonać gruntownej zmiany w zakresie swojej pewności siebie w ciągu 30 dni, koniecznie zobacz wspomniany wcześniej program Life Architect BOX - Zbuduj Prawdziwą Pewność Siebie. To najbardziej skuteczne, kompletne i zaawansowane narzędzie w temacie pewności siebie, jakie do tej pory utworzyłem. Przez 30-dni, za pomocą szkoleniowych nagrań video i ćwiczeń audio będę dla Ciebie jak osobisty coach pewności siebie. Zachęcam Cię również do przeczytania mojego najnowszego artykułu, który znajdziesz tutaj: Pewność siebie. Życzenia, urodziny, imieniny, Nowy Rok, życzymy sobie wszystkiego, co najlepsze, pragniemy dla siebie szczęścia, zdrowia i miłości. Do życzeń miłości powracamy celebrując święto zakochanych. Powielamy schemat życzeń miłości podczas całego kolejnego roku przy każdej ważniejszej okazji. Niektórzy nieśmiało, po cichu życzą miłości samemu sobie. Jak się okazuje, spełnienie tego życzenia jest bardzo realne, choć wcale niełatwe dla każdego. Miłość bowiem jesteśmy w stanie sobie dać. Ofiarować ją możemy nie tylko drugiemu człowiekowi, ale także, a może przede wszystkim, samemu sobie. Koncepcji miłości jest wiele… Miłość pojmować można z wielu perspektyw, w tym filozoficznej, duchowej czy psychologicznej. Rozumieć ją można jako stan, uczucie czy nawet sztukę. Miłość lokować możemy w partnerze, dziecku, rodzinie, Bogu, bliskim nam osobach. Ale też w ważnym dla nas zwierzęciu czy nawet czynnościach, które kochamy robić. Bardzo ogólnym kryterium podziału miłości jest rozróżnienie na miłość partnerską, romantyczną, erotyczną, rodzicielską, braterską oraz coraz częściej zauważaną i cenioną – miłość do samego siebie. Niezwykłą ze względu na fakt, że ową miłość ofiarować możesz sobie sam. Mocno oklepane już hasło- dlatego musimy wyjaśnić co to dokładnie znaczy. Co na temat miłości mówią nauki społeczne? Erich Fromm pisał, że miłość to sztuka, którą opanować może każdy. Miłość określał także jako sposób zaangażowania człowieka do bytu. Jej podstawowym elementem jest dawanie. Nie mogłoby ono istnieć bez składników takich jak: troska, poszanowanie, poznanie, pragnienie rozwoju, poczucie odpowiedzialności. Miłość to działanie Stan miłości kształtujemy w sobie. Do jej nauki niezbędne są koncentracja, zaangażowanie i cierpliwość. Ważna jest siła pozytywnego nastawienia pomimo naturalnych przeszkód, jakimi są chwilowe niepowodzenia i rozczarowania. Miłość to siła, którą jest potrzeba kontaktu z człowiekiem. Zdrowa miłość ma aktywną formę. Psychologiczną trójczynnikową koncepcję miłości zaproponował Robert Sternberg. W książce „Psychologia miłości” opisał ją psycholog Bogdan Wojciszke. Czynnikami miłości są: intymność, namiętność i zaangażowanie, a ich kombinacje tworzą różne typy miłości. Intymność to pragnienie dobra partnera, wspólne przeżywanie emocji, dzielenie się informacjami, bliskość, zrozumienie i uznanie partnera za ważną część swojego życia. Namiętność rozumiana jest jako bliskość fizyczna, podniecenie czy ekscytacja. Zaangażowanie podzielone zostało na dwa poziomy: jako decyzja krótkoterminowa – kocham właśnie tę osobę oraz długoterminowa – decyduję się, że chcę dalej utrzymywać ten związek. Zaangażowanie to myśli, uczucia i czyny mające na celu podtrzymywanie związku. Dajmy sobie miłość Prawdziwe pokochanie siebie jest przepustką do odnalezienia miłości wśród ludzi, zbudowania zdrowej relacji i wchodzenia w uskrzydlające nas związki. Znane jest stwierdzenie „jeśli nie potrafimy kochać samych siebie, to nie potrafimy kochać innych”. Jest w tym tylko część prawdy. Jeśli szukamy partnera lub pragniemy poprawić relację, w której jesteśmy, to pierwszym krokiem do zmiany może być praca nad pokochaniem siebie. Dlatego, że jedyną pewną zmianą jest zmiana samego siebie. Miłość jest do wyćwiczenia Jak pisał Fromm, miłość jest „do wyćwiczenia”. To proces, który stale możemy rozwijać i stan, który osiągnąć może każdy z nas. Powyżej przytoczyłam już czynniki determinujące miłość. Zbierzmy więc wszystkie te elementy i odnieśmy do samych siebie tak, aby nauczyć się kochać samego siebie. Nie obawiaj się chwilowej koncentracji uwagi na sobie. Musisz wiedzieć, że pokochanie siebie to nie egoizm, ale podstawa szczęśliwego życia oraz tworzenia trwałych i pełnych związków. To jak właściwie jest z tym pokochaniem siebie… Pokochanie siebie to poznawanie siebie i akceptowanie, a także traktowanie z uważnością, troską i świadomością, że jest się ważnym. Pokochać siebie znaczy też: mieć dla siebie dużo zrozumienia i szacunku, bycie zaangażowanym w proces stawania się osobą szczęśliwą. Pierwszym krokiem jest całkowita akceptacja samego siebie. Tu ważne jest, aby zaakceptować całą swoją osobę, nie zapominając o swoim ciele. Akceptacja wiąże się nierozerwalnie z poznaniem samego siebie i nieustanną chęcią odkrywania, kim jesteśmy. Prawdziwa akceptacja i poznanie nie mogą istnieć bez uważności zwróconej ku samemu sobie i umiejętności samoobserwacji. Radykalna akceptacja siebie Pierwszym krokiem jest pełna akceptacja. Radykalna akceptacja to całkowita zgoda. Zgoda na to, kim jestem w tej chwili. Akceptacja ta zakłada bezwzględny brak oceny. Akceptujesz siebie całego z wadami i zaletami. W chwili akceptacji nie poddajesz ocenie, czy dobrze wyglądasz, czy masz satysfakcjonującą pracę, jesteś dobrą matką, jesteś złym synem itd. Wyzbywasz się całkowicie oceny i przyjmujesz fakt bycia tym, kim teraz jesteś. Pamiętaj, że to kim obecnie jesteś, jest wynikiem szeregu zdarzeń w Twoim całym życiu, zależnych lub niezależnych od Ciebie. Akceptacja to odwaga! Całkowita akceptacja wymaga odwagi. Ale jeśli czytasz ten artykuł, z pewnością ją posiadasz. Pamiętaj, że akceptacja to nie poddanie się. Akceptacja siebie to przyjrzenie się sobie z troską, obserwacja siebie, swojej roli w różnych zdarzeniach życiowych. Po wnikliwej samoobserwacji i całkowitej akceptacji przyjdzie czas na podjęcie decyzji co do różnych zmian w sobie lub pozostawienia niektórych rzeczy bez zmian. Przy próbie radykalnej akceptacji pamiętaj, że krytykowanie siebie i towarzysząca temu emocja złości będzie ograniczać faktyczne poznanie siebie, a w efekcie uniemożliwi podjęcie kroków w kierunku zmiany. Ćwicz radykalną akceptację Nawet jeśli początkowo nie widzisz celu, możesz zacząć od sprawdzenia swojej gotowości do stwierdzenia: To kim obecnie jestem, jest wynikiem wszystkich przeszłych zdarzeń i decyzji. To jakie mam zdrowie, wykształcenie, zainteresowanie oraz jakie relacje utrzymuję z ludźmi, jest konsekwencją szeregu zdarzeń z przeszłości. Nie jestem w stanie zmienić tego, co już zaszło w moim życiu. Chwila obecna to jedyna, nad którą mam kontrolę; najlepsza jest chwila obecna, nawet jeśli nie podoba mi się, co się dzieje. Dopisz swoje pomysły…. Jeśli z trudem przychodzi Ci szczerze wypowiedzieć powyższe stwierdzenia, spróbuj praktykować radykalną akceptację w stosunku do różnych momentów swojego życia, nie bezpośrednio w stosunku do siebie. Bez osądzania postaraj się wykonać następujące czynności: Kiedy utkniesz w korku, przeczekaj go spokojnie bez krytyki; Obejrzyj wiadomości telewizyjne, nie komentując aktualnych wydarzeń na świecie, zrezygnuj z osądu tego, co zobaczyłeś; Przyglądaj się ludziom na ulicy i nie wdawaj się w ich ocenianie i komentowanie. Pomocna medytacja. Czy masz realny obraz siebie ? Pozwól sobie na poznanie samego siebie. Często mamy nierzeczywisty obraz siebie. Zdrowy obraz siebie jest kompletny: zawiera zarówno te części nas samych, których nie lubimy i nam się nie podobają, oraz te, które w sobie lubimy. Jeśli początkowo nie przychodzi Ci do głowy pozytywny obraz siebie, spróbuj z dużą wyrozumiałością dla siebie kolejnego ćwiczenia zawierającego stwierdzenia autoafirmacyjne. Przypominać Ci ono będzie o Twoich dobrych cechach. Możesz chwilę pobyć z tymi stwierdzeniami, np. wypisując je na karteczkach i przywieszając tam, gdzie często spoglądasz, choćby na ekranie komputera. Jestem człowiekiem, nikt nie jest idealny, żyję najlepiej jak potrafię w danym momencie, mam świadomość swoich złych i dobrych stron, naprawdę się staram, moje intencje są dobre, moje życie ma cel, nawet jeśli nie zawsze go widzę, mam prawo popełniać błędy i się na nich uczyć. Pokochać siebie, to chcieć siebie poznać! Miłość do siebie samego można pojmować jako sposób odkrywania siebie. Kiedy zdrowo kochamy drugą osobę, mamy wielkie pragnienie ją poznać. Chcemy dowiedzieć się, jaka jest, co lubi robić, jak się zachowuje w różnych sytuacjach, jakie ma myśli i co czuje. A jak jest z Tobą? Czy zwracasz uwagę na siebie? Czy z zaciekawieniem poznajesz siebie ? Czy przyglądasz się swojemu ciału i znasz je? Czy wiesz, co czujesz? Jeśli masz kłopot z poznaniem siebie i początkowo nie wiesz, jak siebie postrzegasz, to proponuję zacząć przygodę od poznania swojego ciała. Ono jest naszym domem i naszym prywatnym obserwatorem. Dzięki niemu czujesz, odbierasz informacje, kontaktujesz się ze światem i podejmujesz aktywności każdego dnia. Warto więc zwrócić się ku własnemu ciału i poświęcić mu trochę uwagi. Co mówi Twoje ciało? Twoje ciało odczuwa wszelkie emocje jako pierwsze. Strach, radość czy podniecenie – to ono pierwsze mówi nam, jak się czujemy w danej sytuacji. To ono pierwsze wysyła sygnały: lekko się pocisz i trzęsie Ci się dłoń ⇒ daje nam informację ⇒ chyba się czymś denerwujesz ? Świadomość ciała Ciało jest naszą integralną częścią, dlatego bardzo ważne jest, aby je poznać i rozeznać, co do nas mówi. W chwili gdy je zrozumiemy i zaczniemy uważnie słuchać, pokochamy je, jednocześnie obdarzając siebie miłością. Świadomość ciała i jego funkcjonowania pomaga nam poznać nasze emocje, myśli i połączyć je w jedną całość. Miłość przejawiająca się troską, opieką i dbaniem o siebie samych to troska również o nasze ciało. Dlatego nie tylko warto się z nim zaprzyjaźnić, ale też zobaczyć, czy dobrze się nim zajmujemy. Czy dobrze je karmimy, jak je trenujemy, czy nie otępiamy używkami oraz czy zapewniamy mu odpowiednią regenerację, np. poprzez sen. Warto więc poczuć swoje ciało w pełni i poznać je. Robiąc to, jednocześnie ćwiczymy umiejętność uważności. Poniżej kilka propozycji ćwiczeń na uważność, rozpoznawanie swoich emocji oraz poznanie własnego ciała. Ważne jest, abyś w poniższych ćwiczeniach nie starał się siebie oceniać, klasyfikować i osądzać, a na pewno nie porównywać do niczego i nikogo. Podejdź do ćwiczenia bez nastawień i oczekiwań wobec jego przebiegu i rezultatu, bez intencji zmiany. Tu ważna jest czysta samoobserwacja, zwrócenie uwagi na siebie, tak aby zauważyć i doświadczyć siebie samego. Ćwiczenie z lustrem Pierwsze ćwiczenie najlepiej wykonać z lustrem. Stań przed nim swobodnie, tak abyś widział siebie w całości. W spokojnych warunkach, w ciszy, tak aby nikt Ci nie przeszkadzał, popatrz na swoje odbicie. Patrz na siebie z troską i ogromną wyrozumiałością. Oddychaj swobodnie, poczuj że Twój wdech i twój wydech są równe i głębokie. Jeśli czujesz, że masz przyspieszony oddech, postaraj się chwilę skupić na nim i daj mu tyle czasu, ile potrzebuje, aby się wyrównał. Mów do siebie z delikatnością, mów, na jaką część ciała patrzysz, zacznij obserwację od stóp w kierunku głowy. Zwróć uwagę, na jaką część ciała patrzysz, nie poddawaj jej ocenie, obserwuj i bezkrytycznie opisuj. Zwróć uwagę, co czujesz, gdy mówisz o jakiejś swojej części ciała i na nią patrzysz. W tym miejscu mogą pojawić się emocje, zauważ je, postaraj się nazwać i nic więcej z nimi nie rób, nie podejmuj żadnych działań pod ich wpływem. Skończ ćwiczenie, kiedy uznasz, że jest odpowiedni moment. Pod koniec podziękuj sobie za wykonanie tego ćwiczenia. Pamiętaj, że to, jak wygląda Twoje ciało, to jak się z nim i w nim czujesz, jest wynikiem wszystkich zdarzeń i decyzji z całego życia zależnych i niezależnych od Ciebie, zaakceptuj ten stan. W pokochaniu swojego ciała pomóc Ci mogą czynności, które sprawiają Twojemu ciału przyjemność i wpływają na nie pozytywnie. Pozwól swojemu ciału poczuć szczęście. Ćwiczenie to polega na tym, aby uszczęśliwić swoje ciało i przez jakiś czas praktykować to codziennie. Znajdź aktywności dobroczynne dla Twojego ciała Pamiętaj, że szczęściem dla ciała nie będą używki, jedzenie, oglądanie telewizji czy robienie zakupów. Poszukaj czynności, która jest dla niego dobre, może nią być jakiś rodzaj ruchu, np. marsz lub inna forma aktywności. Jeśli natomiast Twoje ciało potrzebuje odpoczynku, zapewnij mu regenerację, np. dłuższy sen lub masaż. Odkrywając aktywności, które działają dobrze na Twoje ciało (zarówno w ruchu jak i odpoczynku), przyglądaj się swoim odczuciom i emocjom im towarzyszącym. To bardzo przydatna obserwacja. Kiedy zobaczysz, że sposobem na rozluźnienie Twojego ciała jest np. szybki 15-minutowy marsz, ten sam sposób będziesz mógł zastosować, kiedy poczujesz napięcie w ciele po stresującym dniu w pracy. Praktykując ruch lub odpoczynek, rób to z uwagą. Nie oczekuj natychmiastowych efektów, nie przyspieszaj odpowiedzi od swojego ciała. Poczekaj na nie, a ono z pewnością się odwdzięczy. Praktykuj uważność Bycie uważnym na siebie samego jest formą troski o siebie i przejawem miłości do samego siebie. To umiejętność, którą możemy nabyć i stale ćwiczyć. Dzięki uważności objawy lęku stają się łagodniejsze, zmniejszamy ryzyko depresji, ograniczamy odczucie przewlekłego bólu, zwiększamy swoją tolerancję na dyskomfort oraz rozwijamy umiejętność z radzenia sobie z trudnymi sytuacjami. Uważność=Świadomość Uważność to kierowanie swojej uwagi na to, czego w tej chwili doświadczamy, to koncentracja i świadomość bycia w chwili obecnej, a więc świadomość swoich myśli, odczuć, a także związanych z nimi działań i emocji. Kluczowym jest tutaj brak oceny, krytyki zarówno siebie samego jak i sposobu, w jaki doświadczamy. To bardzo ważna umiejętność, regularnie praktykowana prowadzi do poznana siebie, swoich potrzeb, granic. Dzięki niej umiemy odnieść się do aktualnej sytuacji, która ma miejsce tu i teraz. Uważność przybliża nas do samych siebie i otwiera furtkę do prawdziwego pokochania siebie. Kontempluj chwilę obecną Usiądź więc w wygodnym miejscu, tak abyś czuł się komfortowo. Zwróć się na początku ku swojemu ciału. Obserwuj, nie oceniaj. Zobacz, czy twoje mięśnie są napięte czy rozluźnione. Zrób „skan” swojego ciała z góry na dół i sprawdź, która z części ciała jest spięta, a w której partii ciała czujesz komfort. A może masz inne wrażenia z ciała, opisz je. Wyobraź sobie, że obserwujesz swoje ciało w spowolnionym tempie: z ciekawością patrz, jakie masz odczucia. Zwróć uwagę, na czym skupia się Twój wzrok, czy patrzysz w jakiś konkretny punkt, czy obejmujesz szerszy zakres pomieszczenia. Teraz skieruj się ku swojemu oddechowi, jaki on jest ? Szybki, wolny, stabilny, płytki, głęboki czy oddychasz jedynie przez nos, czy może również ustami? Zobacz, czy przychodzą do Ciebie jakieś myśli. Nazwij je, lecz nie kategoryzuj. Przyjrzyj się im, ich ilości, ich intensywności oraz czego dotyczą. Teraz odczuj, jakie emocje Ci towarzyszą. Nazwij je. Nie próbuj ich tłumaczyć czy rozumieć, tylko je zauważ. Nie spiesz się, ćwicz tak długo, jak potrzebujesz. Podczas tego ćwiczenia pojawić się może wiele uczuć, np. ulga, smutek czy złość. Nie przerywaj ćwiczenia, pozwól tym stanom pojawić się a potem przeminąć. Utrzymaj jeszcze chwilę w zwolnione tempo i wzmożoną uwagę skoncentrowaną na swoich doznaniach. Blisko siebie, z miłością do siebie Ćwiczenie, które wykonałeś, wymagało od Ciebie ogromnej koncentracji. Dzięki niemu byłeś bardzo blisko siebie. W slow tempie pozwoliłeś sobie na bycie w chwili obecnej, za co możesz być sobie wdzięczny. Praktyka radykalnej akceptacji i uważności, zwrócenie się ku własnemu ciału oraz zwracanie się do siebie samego z troską, bez krytyki, a także chęć poznania siebie i czerpania radości ze spotkana z samym sobą to czynności i postawy, które przybliżają Cię do pokochania siebie. W chwili, gdy poczujesz miłość w sobie, z pewnością będziesz chciał podzielić się nią z innymi bliskimi Ci osobami, co będzie kolejnym krokiem ku miłości, jakim jest dawanie. Najpierw pokochaj siebie? Kochanie siebie, tak jak kochanie innych, jest procesem- nie stanem – wymaga naszej stałej pracy. Jasne, że jeśli mamy bardzo niskie poczucie własnej wartości to może to źle wpływać na związek, ale wtedy musimy patrzeć na konkretne zachowania, które z tego wynikają. Na przykład pytam partnera kilka razy dziennie czy na pewno mnie kocha, albo jestem zazdrosna, czy zaborcza. Z drugiej strony wiemy też, że złe dopasowanie przywiązań może również generować takie zachowania. W sytuacjach skomplikowanych psychologia zawsze odpowie: to zależy. Wracając więc do pytania, czy najpierw trzeba pokochać siebie, by kochać innych? Cóż: kochanie siebie to nie jest stan który się osiąga i ma, tylko praca która trwa całe życie 🙂 każdy zasługuje na miłość– to wynika wprost z punktu nr. 1 (kochanie siebie to również wiara, że zasługujemy na miłość) najlepiej kochać samego siebie we dwoje 🙂 – samotność jest szkodliwa Bibliografia: „ O sztuce miłości” M. McKay, Wood, „ Terapia dialektyczno – behawioralna ( DBT )” B. Wojciszke „ Psychologia miłości” „Slow sex, uwolnij miłość” Odpowiedzi blocked odpowiedział(a) o 20:44 po 1 nie podchodź do niego pierwszy bo wtedy to ty bedziesz agresorem. W sytuacji kiedy juz musisz walczyc. Uderz w splot słoneczny albo w nos i po zawodach xd blocked odpowiedział(a) o 20:45 skoro on jest silniejszy,to nawet jak go walniesz to on przecież się podniesie i cię tylko go że walniesz go tak że już nie wstanie,ale za to dostaniesz 20 sobie. wpisz na yt jak szybko zakończyć bójkę zobaczysz dwa chwyty trochę poćwiczysz i tyle typek leży Wez kija i zacznij go bic po nogach nawet nie podejdzie :> Szybko wyłapał na roj bomba na banie i kończymy balet. nie musisz dziękować Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lub Organizatorzy mistrzostw świata w Eugene długo rozpaczali nad brakiem rekordów świata. Aż pojawiła się fenomenalna Sydney McLaughlin i rekord w biegu na 400 metrów przez płotki wręcz zdemolowała. Dziś, w ostatnim dniu mistrzostw, amerykańska publiczność dostała, jakby w nagrodę za cierpliwość, aż dwa najlepsze w historii wyniki. A czym mogli ekscytować się Polacy? Właściwie to niczym – Pia Skrzyszowska, mimo wyrównania życiówki, odpadła w półfinale biegu na 100 metrów przez płotki, a męska sztafeta 4×400 metrów zajęła w swoim finale ostatnie treści Rekord na płotkach i rekord w tyczce Pia z życiówką, sztafeta ostatnia w finale Mistrzostwa Amerykanów, Europa w odwrocieRekord na płotkach i rekord w tyczceSesja wieczorna, ostatnia na tych mistrzostwach, zdecydowanie nas nie rozczarowała. Zresztą trudno by było inaczej, bo była napakowana finałami. Większość z nich oglądaliśmy, owszem, zaciekawieni rywalizacją, ale bez wypieków na twarzach. O nich więc za chwilę. Bo wypada przede wszystkim napisać, że już pierwsza konkurencja tejże sesji zakończyła się… rekordem świata. I wcale nie był to finał. Rekord padł bowiem w pierwszym półfinale biegu na 100 metrów przez s. O osiem setnych lepszy od poprzedniego najlepszego w historii 100 metrów przez płotki te osiem setnych to już ogromna rzecz. Ale jeszcze bardziej imponuje to, kto ten rekord pobił. Zrobiła to bowiem Tobi Amusan z Nigerii. Afrykanka w sobotę, w eliminacjach, ustanowiła rekord swojego kontynentu wynikiem… s. A już dzień później zeszła z życiówką o niemal trzy dziesiąte sekundy w dół. – Chciałam wyjść na bieżnię i po prostu pobiec. Zrobiłam, co musiałam. Teraz czekam na finał – mówiła po swoim starcie. I my też czekaliśmy na finał, przekonani, że być może zobaczymy coś równie wiecie co? Zobaczyliśmy. W finale Nigeryjka bowiem swój najlepszy rezultat… jeszcze poprawiła! I do mety dobiegła z wynikiem s. Problem jedynie w tym, że wiatr ( m/s w plecy) był zbyt mocny, by uznać ten wynik za oficjalny. Rekordem świata – po przejściu standardowej procedury ratyfikacji – zostanie więc ten z półfinału. Ale wydaje się, że Amusan oraz inne płotkarki powoli będą ostrzyć sobie zęby nawet na złamanie granicy 12 sekund. Bo jedno wypada tu jeszcze dodać – Nigeryjka ani w półfinale, ani w finale nie pobiegła idealnie. Zapas ma więc z pewnością duży był zapas Armanda Duplantisa nad poprzeczką, gdy Szwed po raz kolejny bił rekord świata. Tym razem był to jednak rekord wyjątkowy, bo po raz pierwszy od czasów Serhija Bubki (konkretnie: od lipca 1994 roku, wtedy m) absolutny rekord świata ustanowiony został nie w hali, a na stadionie, czyli tam, gdzie tyczkarze muszą brać pod uwagę choćby podmuchy wiatru i skacze się im trudniej. Duplantis zrobił to zresztą z pewnością nie po raz ostatni – bo nawet dziś, w swoim rekordowym skoku na m, zapasu nad poprzeczką miał tyle, że śmiało mógłby atakować m. A przecież to gość, który z roku na rok staje się wyłącznie 𝐧𝐚𝐣𝐥𝐞𝐩𝐬𝐳𝐲, 𝐃𝐔𝐏𝐋𝐀𝐍𝐓𝐈𝐒❗️❗️ Niesamowity Mondo po raz kolejny pobił rekord świata w skoku o tyczce. Od teraz to… 6⃣,2⃣1⃣ metra! Czy ktoś kiedykolwiek pokona tego wariata?! #Eugene2022 #tvpsport TVP SPORT (@sport_tvppl) July 25, 2022Trudno zresztą oddać słowami to, jaką przewagę ma nad rywalami. Tam, gdzie inni się zatrzymują – a więc na granicy sześciu metrów – on skacze, jakby to nadal była rozgrzewka. Po tym, jak zapewnił sobie już złoto, bez trudu przeskoczył (ustanawiając tym samym nowy rekord mistrzostw), a potem zmienił tyczkę i zaatakował rekord świata. W pierwszej próbie jeszcze nie wszystko poszło dobrze, ale w drugiej pokazał, że nie ma sobie równych. Końca jego dominacji na razie nie tylko nie widać, ale wręcz trudno sobie wyobrazić, że nagle mógłby pojawić się ktoś, kto mu zagrozi. Reszcie pozostała po prostu walka o drugie jest są też Amerykanie w sztafetach 4×400 metrów – zarówno u mężczyzn, jak i u kobiet triumfowali właśnie gospodarze, a Sydney McLaughlin pokazała, że szybka jest również bez płotków, znakomicie biegnąc na ostatniej zmianie i zapewniając USA złoto. W dziesięcioboju znakomity drugi dzień zaliczył Kevin Mayer, dzięki czemu zdobył drugi w karierze tytuł mistrza świata. Skok w dal wygrała – zgodnie z przewidywaniami – Malaika Mihambo, zdobywając dla Niemiec ich jedyne złoto w Eugene. W biegu na 5000 metrów mężczyzn fantastycznym finiszem popisał się Jakob Ingebrigtsen, który cały start rozegrał po swojemu i zgarnął złoto, wygrywając z biegaczami z Afryki. A na 800 kobiet znacznie bardziej zażartą walkę niż oczekiwano musiała stoczyć Athing Mu, która ostatecznie odparła jednak ataki Kelly Hodgkinson z Wielkiej Brytanii i dała USA kolejny złoty co z Polakami?Pia z życiówką, sztafeta ostatnia w finaleCóż, emocji ostatniego dnia wiele nie mieliśmy. Dawid Tomala w chodzie na 35 kilometrów był daleko za podium, ale ostatecznie to specjalnie nie dziwiło – dla niego był to dopiero drugi start w karierze na tym dystansie, a w okresie przygotowawczym miał sporo problemów ze zdrowiem. Z kolei w sesji wieczornej patrzyliśmy jedynie na Pię Skrzyszowską oraz sztafetę 4×400 metrów, ale męską – bo to tej udało się dostać do finału. Ani po naszej płotkarce, ani po czterystumetrowcach medali jednak nie się okazało – sztafeta w swoim biegu dotarła do mety na ostatnim, dziewiątym miejscu. Jednak sama jej obecność w finale, biorąc pod uwagę mnogość problemów i nienajlepszą formę Kajetana Duszyńskiego oraz Karola Zalewskiego, czyli dwóch liderów, i tak była miłą niespodzianką. W dzisiejszym finale widać było jednak, że nie tylko do najlepszych, ale i do ekip z miejsc 4-7. sporo nam zabrakło. Choć to nie tak, że na miejsce w środku stawki nie mieliśmy szans. O tym, że go nie zajęliśmy zadecydował splot różnych wszystkim trudów drugiego szybkiego biegu w ciągu dwóch dni nie wytrzymał do końca rozpoczynający sztafetę i jeszcze stosunkowo niedoświadczony Maksymilian Klepacki. Choć przez 300 metrów wydawało się, że do zmiany dobiegnie mniej więcej na piątym miejscu, ostatecznie przekazał pałeczkę Karolowi Zalewskiemu jako jeden z ostatnich. Po wyrównaniu Karol znalazł się więc na dziewiątym miejscu, ale stosunkowo niedaleko za grupą. Tyle że to już sprawiało, że gdy sam oddawał pałeczkę, musiał nadrobić sporo metrów, wybiegając na zewnętrzne tory (a i tak miał świetny międzyczas, Niestety, gdy podał pałeczkę Mateuszowi Rzeźniczakowi, temu drogę zagrodził jeden z kończących zmianę rywali. Polak musiał wyhamować, ominąć go i dopiero wtedy ruszyć w pogoń za resztą stawki. A przez to stracił sporo metrów, których nie udało się już nadrobić ani jemu, ani Kajetanowi swoje występy ostatniego dnia mistrzostw skończyła Pia Skrzyszowska, która nie weszła nawet do finału biegu na 100 metrów przez płotki, ale… paradoksalnie ma więcej powodów do zadowolenia. Zrealizowała bowiem założony przez siebie cel – pobiegła na miarę życiówki. Co prawda nie pobicia, a wyrównania, ale to i tak oznaka tego, że do Eugene przyjechała w znakomitej dyspozycji. A że jej czas – s – nie dał awansu do biegu o medale, to pokazuje tylko, jak niesamowite były rywalki (w 2019 taki rezultat wystarczyłby do finału, a w nim dałby 5. miejsce, tak samo na igrzyskach w Tokio).– Przed swoim biegiem widziałam tylko, że we wcześniejszym padł rekord świata i że ustanowiła go Nigeryjka. Więc wiedziałam, że było szybko. Kompletnie nie spodziewałam się, że ktoś może pobić rekord świata. Próbowałam wyrzucić to z głowy i pobiec jak najlepiej. Myślałam, że taki wynik, jak mój, może dać awans do finału, ale rywalki pobiegły jeszcze lepiej. Wielkie imprezy mnie motywują, chciałam tu pobić życiówkę, udało się ją wyrównać. Teraz celem są mistrzostwa Europy w Monachium, tam chcę walczyć o medale i złamać wreszcie granicę s – mówiła Pia na antenie TVP o medale – nawet złoto – jest w jej wykonaniu w Niemczech zresztą jak najbardziej realna. Z Europejek na listach światowych lepszy wynik ma tylko Cindy Sember, która dziś pobiegła Amerykanów, Europa w odwrocieMistrzostwa świata w Eugene zdominowały – tak, jak to miało mieć miejsce – Stany Zjednoczone. Amerykanie w pierwszych MŚ, które zorganizowali na swojej ziemi, kompletnie odsadzili konkurencję, zdobywając 33 medale. Co, oczywiście, nie jest żadnym zaskoczeniem. Ba, kilka, zdawałoby się pewnych, krążków reprezentanci gospodarzy po drodze stracili – choćby złoto sztafety 4×100 metrów mężczyzn, gdzie zaskoczyli ich Kanadyjczycy z fenomenalnym Andre De Grasse na finiszu. Dla ogólnej klasyfikacji ma to jednak co najwyżej takie znaczenie, że nie pobili przez to swojego najlepszego wyniku w historii, ustanowionego trzy lata temu. Wtedy, w Dosze, mistrzostwa skończyli z bilansem 14 złotych, 11 srebrnych i 4 brązowych Eugene byli tego wyniku bardzo blisko. Ostatecznie zgarnęli 13 złotych, 9 srebrnych i 11 brązowych. Chociaż najważniejsze są złote medale (i dlatego wynik z 2019 jest uznawany za lepszy), to zdobywając 33 krążki, Amerykani w Eugene wyśrubowali rekord liczby medali zdobytych przez jeden kraj na mistrzostwach ich plecami uplasowały się inne potęgi, ale wyspecjalizowane w konkretnych konkurencjach. Po 10 medali zgarnęły więc Etiopia (4-4-2), Jamajka (2-7-1) i Kenia (2-5-3). Afrykańskie nacje tradycyjnie najmocniejsze są w biegach długodystansowych, a Jamajka popisała się szczególnie w sprintach kobiet (jej złota pochodzą z biegów na 100 i 200 metrów, w tym pierwszym podium było w całości jamajskie) oraz sztafetach. Za plecami tej „biegowej” trójki w klasyfikacji medalowej znalazły się Chiny (2-1-3), Australia (2-0-1) i Peru (2-0-0, oba złota autorstwa Kimberly Garcia Leon, która wygrała chód na 20 i 35 kilometrów).Tu trzeba zadać sobie ważne pytanie: gdzie podziała się Europa? Bo owszem, Wielka Brytania potrafiła zgarnąć sześć medali, ale tylko jedno złoto. I w klasyfikacji medalowej skończyła nawet za… Polską! To nasza reprezentacja była bowiem najlepsza ze wszystkich ze Starego Kontynentu. I to mimo tego, że – w porównaniu do wyniku z poprzednich kilku mistrzostw, a już w ogóle igrzysk w Tokio, gdzie zdobyliśmy dziewięć medali, w tym cztery złota – poradziliśmy sobie stosunkowo słabo, przeżywając po drodze kilka rozczarowań. Największym był oczywiście brak awansu do finału sztafety 4×400 metrów kobiet. Ale złoto Pawła Fajdka i trzy srebra – jedno Wojciecha Nowickiego oraz dwa Katarzyny Zdziebło – wystarczyły, by móc się mianować europejską sprawa, że to nie tyle świadczy dobrze o naszej lekkiej atletyce (choć to w dalszym ciągu wynik przyzwoity), co źle o innych europejskich reprezentacjach. Powiedzmy sobie bowiem wprost: nasza postawa na tych mistrzostwach wybitna nie była. A i tak wystarczyła na ósme miejsce w klasyfikacji medalowej, najlepsze z europejskich reprezentacji. W nieco bardziej miarodajnej klasyfikacji punktowej – biorącej pod uwagę finały i miejsca w nich – Polacy też zajęli ósmą lokatę (i drugą w Europie, lepsza była Wielka Brytania), ale 49 punktów i obecność w ledwie 9 finałach to nasz najsłabszy wynik od MŚ 2011, gdy zdobyliśmy 46 oczek (w 11 finałach).Innymi słowy: z pewnością mogło być lepiej, ale… właściwie spisaliśmy się na miarę oczekiwań. Przed mistrzostwami zakładano cztery medale. Choć dwa miały nam w tych założeniach dać sztafety – mieszana i kobiet – 4×400 metrów, a ani jednej, ani drugiej się to ostatecznie nie udało (straty te nadrobiła Zdziebło).Oby więc w Monachium, na mistrzostwach Europy, udało się te niepowodzenia choć trochę sobie powetować. A do tego dołożyć choćby medale Pii Skrzyszowskiej czy Adrianny Sułek, która zachwyciła nas występami w siedmioboju i skończyła tuż za podium. I wtedy może być naprawdę Newspix

jak pobić silniejszego od siebie